Szpital w Białogardzie jest już spółką

Jakub Roszkowski
Archiwum
Podpisy na akcie notarialnym zostały złożone, prezesem został dotychczasowy dyrektor, a właścicielem, na razie jedynym, jest powiat białogardzki. Szpital stał się spółką prawa handlowego.

Co to oznacza dla mieszkańców? - W zasadzie nic się nie zmieni. Nadal przyjmujemy pacjentów jak dotychczas, nadal obowiązują kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia, więc mieszkańcy, a także pracownicy, z którymi nawet nie trzeba podpisywać nowych umów, w zasadzie tej zmiany nie odczują - zapewnia starosta Tomasz Hynda.

Zmieniła się jednak forma organizacyjna lecznicy. To już nie jest jednostka publiczna, z dyrektorem na czele, ale spółka prawa handlowego, z prezesem, która musi się co roku zbilansować. Tymczasem szpital ma sporo długów. Przynajmniej 6 milionów złotych to pilne zobowiązania. I to tak pilne, że komornicy niemal bez przerwy blokują szpitalne konta. Lecznica zawarła więc umowę ze spółką Magellan, notowaną na warszawskiej giełdzie papierów wartościowych, a działającą na rynku usług finansowych sektora ochrony zdrowia, która udzieliła lecznicy wsparcia.

- Magellan po prostu wykupił część naszych długów - wyjaśnia starosta Hynda.

Teraz więc głównym wierzycielem szpitala nie będzie już gazownia czy ZUS, ale właśnie spółka Magellan. I to tej spółce lecznica będzie musiała oddawać pieniądze. Zabezpieczeniem tej wierzytelności - Magellan zgodził się wykupić 4 mln zł szpitalnych długów - jest hipoteka na części szpitalnych nieruchomości.

- Proszę jednak zauważyć, że nasze wszystkie nieruchomości są warte około 80 mln zł, więc te cztery miliony to niewielka ich część. Oczywiście nie ma też mowy o tym, że Magellan stał się właścicielem tych budynków. Hipoteka jest tylko zabezpieczeniem zobowiązań finansowych, które szpital będzie spłacał w ustalonych ratach - dodaje Tomasz Hynda.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że oprocentowanie wierzytelności zostało ustalone na około 10 procent. To jednak i tak dużo mniej niż odsetki ustawowe od przedawnionych wierzytelności. A właśnie te zobowiązania powodowały, że szpital wciąż był pod kreską.

- Przypominam, że gdyby nie było tych długów, które narastały przecież od wielu lat, w 2013 roku szpital przyniósłby nawet dochód w wysokości 100 tysięcy złotych - mówi jeszcze starosta.

Co wydarzy się dalej? Starostwo, jako jedyny właściciel spółki, musi zdobyć pieniądze na dokończenie inwestycji w szpitalu, m.in. budowę bloku operacyjnego. Dlatego wybrana zostanie firma doradcza, która opracuje harmonogram zbycia udziałów w szpitalu, ale w formie dzierżawy.

- Chodzi o to, by nie stracić unijnych dotacji. Dlatego tych udziałów nie możemy sprzedać - tłumaczy starosta. U działy będzie mogła wydzierżawić, na przynajmniej 5 lat, firma branży medycznej lub samorząd. - My jednak będziemy weryfikować oferty, ustalać także wiarygodność potencjalnych inwestorów. I wtedy dopiero zawierać z nimi umowy - słyszymy jeszcze.

Akt notarialny, powołujący do życia spółkę, został już złożony do sądu. W ciągu tygodnia spółka powinna być wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego.

Polacy wrócili do fast foodów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie