Uprowadzenie noworodka w Białogardzie. Trwa obława

Grzegorz Galant
Grzegorz Galant
Udostępnij:
Około godz. 16 z oddziału noworodkowego w Białogardzie zostało zabrane maleńkie dziecko.

Jednodniowy wcześniak został zabrany przez swoich rodziców, którym sąd ograniczył prawa do wykonywania władzy rodzicielskiej oraz decydowania o zdrowiu dziecka w trybie pilnym.

W najbliższych godzinach zdrowie i życie maleńkiego dziecka może być zagrożone. Rodzice odjechali samochodem osobowym marki Mazda koloru granatowego w kierunku Połczyna Zdroju. O sprawie natychmiast została poinformowana policja.

Jak powiedział nam rzecznik prasowy KPP Białogard mł. asp. Adam Szyperski faktycznie taka informacja dotarła do nas i prowadzone są w tej sprawie wzmożone działania.

Dla dobra sprawy policja nie udziela więcej informacji na ten temat.

Zobacz także Białogard: Pożar w Domu Pomocy Społecznej

Popularne na gk24:

Gk24.pl

Zachęcamy również do korzystania z prenumeraty cyfrowej Głosu Koszalińskiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zdziwiony

Wystarczy w wyszukiwarkę wpisać frazę "śmierć noworodka w szpitalu", aby wyskoczyło kilkadziesiąt informacji o tych wydarzeniach. I nie sama wiadomość ile komentarze internautów są tu ważne. Zwykle po takiej tragedii sieci się gotuje - pod adresem lekarzy sypią się obelgi, oskarżenia, nawoływanie do samosądu, oskarżenia wszystkich o zmowę. Tym razem lekarze zrobili, co do nich należało, zgodnie z prawem i wymogami. I też źle. Znów oskarżenia, obelgi, inwektywy.

D
Dziwny ten kraj

Od kiedy polska się troszczy o zdrowe dzieci.Ten przypadek jest pisowska propaganda czy nie widzicie w sklepach skarbonek do których wrzuć grosik bo rodzice nie maja na leczenie chorych dzieci. Gdzie jest prokurator żeby zaja się ludobójczą organizacja jaka jest NFZ.Ważna jest aborcja a jak się dziecko urodzi chore to niech naród się zrzuci

dlaczego urzędasy z NFZ nie podpisali klauzuli sumienia

z
zdziwiony
W dniu 16.09.2017 o 15:52, Meg napisał:

A wystarczy poczytać jak zakończyła się sprawa w Inowrocławia,gdzie chciano ograniczyć rodzicom prawa rodzicielskie bo nie zaszczepili córki. Rodzice sprawę wygrali. Tego jakoś głośno nie podają w mediach. Ale artykuły zastraszaje rodziców juz tak.

Ponieważ widzę w tym fundamentalną wręcz sprzeczność, może zatem ~Meg albo kto inny wyjaśni. Otóż kobiecie nie wolno usunąć ciąży czy nawet zażyć tabletki "dzień po", bo trzeba chronić życie  - za wszelką cenę, także kosztem późniejszych powikłań. Kiedy zaś dziecko już się urodzi, instytucje państwowe nie mają już do tego dziecka nic - opieka, edukacja, leczenie - o tym decydują rodzice i domagają się poszanowania swych poglądów. Zadam pytanie: czy Państwo (ogół społeczeństwa, instytucje) muszą chronić "życie napoczęte" a później wyrazić zgodę, kiedy matka czy rodzice dziecko to zabijają albo skazują na cierpienie czy kalectwo? Ujmując trywialnie - najpierw Państwo ma strzec strzępku ektoplazmy a później patrzeć, jak to już pełne życie jest marnowane przez mających jakieś wizje rodziców? Gdzie granica? Ja nie widzę tu konsekwencji.

M
Meg
A wystarczy poczytać jak zakończyła się sprawa w Inowrocławia,gdzie chciano ograniczyć rodzicom prawa rodzicielskie bo nie zaszczepili córki. Rodzice sprawę wygrali. Tego jakoś głośno nie podają w mediach. Ale artykuły zastraszaje rodziców juz tak.
z
zdziwiony

Dziecka jeszcze nie znaleziono, za to pojawiło się poparcie ze strony niejakiej Justyny S. ze "stowarzyszenia" STOP NOP Pani ta wytyka błędy formalne, jakie popełniono przy pozbawianiu rodziców praw. Oczywiście - jest przeciwna szczepieniom. Możliwe, że wie, gdzie są rodzice z dzieckiem albo ma z nimi kontakt. I tu jest problem - jeżeli Policja odnajdzie dziecko i trafi ono do szpitala, gdzie je uratują - takie Justyny i inni, z różnych stowarzyszeń będą piać z radości pokazując, że mają rację. Niestety - może się okazać, że dziecko umrze. Ciekawe, co będą mieć do powiedzenia? Na kogo zwalą winę? Bo przecież nie zrezygnują z krucjaty przeciw szczepionkom.

P.S. Z prasowych doniesień nie wynika, czy rodzice porwali dziecko przed podaniem mu witamin i szczepionek czy też po. W razie śmierci dziecka "stowarzyszenia" będą miały argument, że śmierć spowodowali niekompetentni lekarze a nie zabranie wcześniaka ze szpitala. Najgorsze, że ich siekierowata demagogia i pomylenie pojęć znajduje posłuch i aprobatę.

:))()

Tak sie konczy skrajne prawactwo ,wszelakie ruchy antyszczepionkowe,antysystemowe,altmedy ,wiedza alternatywna itd. pomyslec ze w XXI wieku jeszcze sa tak ograniczeni umyslowo ludzie,no ale co sie dziwic jak rezymowa tv nawet nie potepia tego typu zachowan ,do lasu sie przeprowadzcie z dala od cywilizacji i tam sobie robcie drugich mormonow itd. pewnie do afryki bez szczepionki by nie pojechali ,a 10 lat temu w stanach bylo podobnie i pojawila sie najwieksza fala zachorowan na Odre, no ale komu to tlumaczyc..dziecka tylko szkoda

z
zdziwiony

Na innych portalach można znaleźć więcej informacji, niż dziennikarzom "GS24" udało się zdobyć. Np tę, że rodzicom odebrano (czasowo?!) prawa, gdyż nie zgodzili się na normalne wobec wcześniaków zabiegi: podania witaminy K, ogrzania dziecka, zabiegu Credego i szczepienia na WZW B. Stowarzyszenia typu STOP NOP działają legalnie i ktoś ich chyba finansuje, skoro mają taką siłę rażenia, że coraz więcej - zdawałoby się rozsądnych, wykształconych rodziców - decyduje się na nawet sankcje prawne, byleby żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami. Kiedyś umieralność dzieci do lat 5-ciu sięgała nawet 50% !!!!. świetny artykuł: "Choroby dzieci i pseudoleczenie w połowie XIX wieku w Warszawie" - niestety edytor blokuje link do wordpress uznając za spam.

Dziś nikt już nie pamięta, jak chorowały dzieci w czasie Wojny i krótko po niej. Ile ich zmarło a te, które przeżyły często miały tak wiele różnych dysfunkcji, że były skazane na margines społeczeństwa. W mrocznych czasach straszliwej komuny władza narzucała zniewolonemu społeczeństwu wymóg zdrowotności. Wprowadzono profilaktykę, usiłowano wyrugować choroby będące symbolem biedy i zacofania: gruźlicę, kiłę, krztusiec. Wprowadzono przymusowe badania, szczepienia, opiekę na ciężarnymi kobietami, bezpłatne lecznictwo. Pogwałcono przyrodzone, naturalne, zgodne z prawem boskim prawo każdego człowieka do chorowania, cierpienia i śmierci. Dziś można jeszcze zmusić człowieka do uratowania mu życia wbrew jego woli. Jeszcze. Jak długo jeszcze ten relikt lewactwa i komunizmu będzie funkcjonował w wolnym społeczeństwie? Ci rodzice mieli prawo zabrać swe dziecko. Tyle tylko, że trochę wyprzedzili epokę.

x
xyz
Jak blokujecie takie wiadomości bo wyczerpał się limit darmowych artykułów to jak liczycie na jakąkolwiek pomoc od strony czytelników... Żenada z waszej strony.
p
przeciw altmedom
W dniu 15.09.2017 o 22:08, MonI napisał:

Powinni podać do informacji publicznej za co mieli ograniczone prawa rodzicielskie.Bo teraz to nie wiadomo. Nie zawsze zabierają słusznie dzieci... niestety. Zmierzamy ku zachodowi..Czemu niepełnosprawne dzieci i dzieci z rodzin patologicznych nie mają "wzięcia" z domów dziecka? Jak szybko obecnie można pozbawić rodziców praw do dziecka z błahych powodów?Co potem dzieje się z dziećmi adoptowanymi?Jak szybko cudzoziemcy mogą adoptować Polskie Dzieci,a czemu Polacy mają ten proces jednak wydłużony?Kto sprawdza los adoptowanych Polskich Dzieci za granicą?

dziecko odebrali, bo nie wyrazili zgody na dogrzewanie (noworodek urodzony przed czasem, wychłodzony), na podanie wit. K, na szczepienia, na wykonanie zabiegu Credego (bo wystarczy przecież zakroplić dziecku oczy mlekiem matki...), więc ograniczono im prawa rodzicielskie na czas pobytu dziecka w szpitalu. jak się później okazało, rodzice porwali dziecko.

M
MonI

Powinni podać do informacji publicznej za co mieli ograniczone prawa rodzicielskie.

Bo teraz to nie wiadomo. Nie zawsze zabierają słusznie dzieci... niestety. Zmierzamy ku zachodowi..

Czemu niepełnosprawne dzieci i dzieci z rodzin patologicznych nie mają "wzięcia" z domów dziecka? Jak szybko obecnie można pozbawić rodziców praw do dziecka z błahych powodów?

Co potem dzieje się z dziećmi adoptowanymi?

Jak szybko cudzoziemcy mogą adoptować Polskie Dzieci,

a czemu Polacy mają ten proces jednak wydłużony?

Kto sprawdza los adoptowanych Polskich Dzieci za granicą?

Więcej informacji na stronie głównej Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie