Uzdrowisko Połczyn-Zdrój czeka już na kuracjuszy

Rajmund Wełnic
Rajmund Wełnic
Uzdrowisko Połczyn
Udostępnij:
Połczyńskie sanatorium szykuje się na przyjęcie pierwszych kuracjuszy po epidemicznej przerwie. Pytanie – kiedy i jak wielu przyjedzie?

Od 15 czerwca, po blisko trzymiesięcznej przerwie spowodowanej epidemią, sanatoria będą mogły ponownie przyjmować kuracjuszy. – Wszyscy czekamy na tę chwilę i intensywnie się przygotujemy, aby spełnić wszelkie wymogi sanitarne – mówi Romuald Michel, prezes Uzdrowiska Połczyn.

Trwa wielkie sprzątanie i przygotowania logistyczne, aby np. zapewnić odpowiedni dystans na stołówkach. Obowiązywać będzie także telefoniczne umawiane się na zabiegi lecznicze. O ile sanatoria gwarantują wysoki poziom bezpieczeństwa, o tyle poza nimi może być różnie. – Nie możemy oczywiście nikogo na siłę zatrzymywać i zabronić wychodzenia na miasto, do sklepów i lokali, ale będziemy zalecać, aby korzystać z tego umiarkowanie np. ograniczając się do parku zdrojowego – dodaje Romuald Michel.

Na kuracjuszy, którzy zostawiają sporo w miejscowych sklepach i lokalach liczą za to mieszkańcy Połczyna-Zdroju i lokalny samorząd. Optymistyczne założenia mówiły, że jeżeli zamrożenie gospodarki potrwa trzy miesiące to budżet gminy straci około 3 mln zł – z opłaty uzdrowiskowej (całoroczne wpływy t około 2 mln zł) czy też mniejszych wpływów z tytułu udziału w podatku dochodowym od osób fizycznych. Władze miasta szukały oszczędności – np. zdecydowano o wyłączeniu oświetlenia ulicznego z wyłączeniem głównych ulic i centrum miasta. Pali się co druga latarnia.

Samo Uzdrowisko utrzymuje się niemal wyłącznie z działalności leczniczej – pobytów sanatoryjnych opłacanych przez NFZ i ZUS, a także gości – także zagranicznych - płacących własnej kieszeni. Roczny budżet placówki to około 50 mln zł, firma zatrudnia ponad 400 osób i musiała skorzystać z tarczy antykryzysowej. Zacisnęła także pasa przerywając m.in. dopiero co rozpoczętą budowę nowego basenu.

Połczyńskie sanatoria mogą przyjąć jednorazowo około tysiąca gości. Czy tylu zamelduje się już 15 czerwca? Bardzo wątpliwe, bo np. z Kołobrzegu płyną informacje, że kuracjusze nie palą się do szybkich powrotów. Trudno im się dziwić, bo to zwykle seniorzy z różnymi schorzeniami, a więc osoby z grupy wysokiego ryzyka.

– My notujemy duże zainteresowanie pobytami komercyjnymi, a w pierwszej kolejności możliwość dokończenia przerwanych turnusów będą mieli goście, którzy musieli wyjechać przez epidemię (turnusy przerwano 22 marca, do końca marca wyjechali wszyscy kuracjusze – red.) – mówi szef Uzdrowiska Połczyn. – Na turnusy do nas kieruje głównie Narodowy Fundusz Zdrowia, on będzie się kontaktował z pacjentami i ustalał z nimi terminy. Mamy nadzieję, że obawy nie pokrzyżują ich planów, my na pewno będziemy przygotowani, aby zapewnić pełne bezpieczeństwo.

Podstawa to test na obecność koronawirusa, który każdy kuracjusz na koszt NFZ będzie musiał przejść najpóźniej na 6 dni przed przyjazdem do sanatorium. Przyjechać będzie mogła oczywiście jedynie osoba zdrowa. – Niewykluczone, że w wypadku pacjentów komercyjnych będziemy partycypować w kosztach wykonania badania – mówi Romuald Michel.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie