MKTG SR - pasek na kartach artykułów

W kontrze do atomu. Akcja "Dla przyszłości bez Czarnobyla i Fukushimy"

Inga Domurat [email protected]
Wladlen Lepskyi (od prawej) i siedzący obok niego Toshinari Hata opowiadali o swoich własnych przeżyciach po katastrofach elektrowni jądrowych. Widzieli na własne oczy śmierć, ból i cierpienie ofiar. Nikt ich nie przekona, że elektrownie jądrowe są bezpieczne.
Wladlen Lepskyi (od prawej) i siedzący obok niego Toshinari Hata opowiadali o swoich własnych przeżyciach po katastrofach elektrowni jądrowych. Widzieli na własne oczy śmierć, ból i cierpienie ofiar. Nikt ich nie przekona, że elektrownie jądrowe są bezpieczne. Radosław Brzostek
Do 22 miast w Polsce dotrze akcja "Dla przyszłości bez Czarnobyla i Fukushimy". Wczoraj była w Koszalinie, dziś o godzinie 18 będzie w Darłówku Wschodnim w Hotelu Jan.

W akcję, która stanowi kontrę do rządowej kampanii "Poznaj atom", zaangażowali się przeciwnicy budowy elektrowni jądrowej z gminy Mielno, w tym i wójt Olga Roszak-Pezała. Głównymi bohaterami wczorajszego spotkania zorganizowanego w auli koszalińskiego I LO im. S. Dubois byli: Ukrainiec Wladlen Lepskyi, który brał udział w likwidacji skutków katastrofy w Czarnobylu oraz Japończyk Toshinari Hata, którego sady oddalone były około 50 km od Fukushimy.

Po awarii reaktora skończył się zbyt na jego jabłka. Jego ekologiczne gospodarstwo straciło rację bytu, a co za tym idzie, jego życie zmieniło się na gorsze.

Historii obu gości słuchało wczoraj kilkadziesiąt osób. - Przyjechałem do Czarnobyla jesienią, podczas gdy do wybuchu reaktora doszło wiosną - mówił Wladlen Lepskyi. - Miasto było puste, jakby wymarłe. Owoce na drzewach pozasychały, nikt ich nie zbierał. Przyjechałem z zespołem lekarzy, by utworzyć punkt medyczny i ratować ludzi. Sam przeprowadziłem ponad 130 operacji. Pamiętam taki jeden wypadek.

Mężczyzna był chory, ciekła mu krew i lekarze nie wiedzieli, co mu jest. Bali się go wieźć do szpitala, dlatego sami do niego pojechali. Ale on zdążył umrzeć. Jak się okazało, z miejsca katastrofy wziął sobie kamień do cięcia metalu i trzymał go pod poduszką. Zabiło go promieniowanie w ciągu jednego tygodnia. Tyle minęło od momentu, gdy kamień przyniósł do domu.

Wladlen Lepskyi zajmuje się obecnie ekspertyzą medyczną dotyczącą skutków Czarnobyla. - Mamy dane, że dzieci i wnuki ludzi napromieniowanych chorują. Rak zbiera ogromne żniwo - dodał podczas wczorajszego spotkania Lepskyi.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gk24.pl Głos Koszaliński