MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wewnętrzne tchnienie radości, czyli jak śmiać się dla zdrowia

Małgorzata Klimczak
Małgorzata Klimczak
Dr hab. Małgorzata Puc radzi: uśmiechajmy się i śmiejmy się jak najczęściej
Dr hab. Małgorzata Puc radzi: uśmiechajmy się i śmiejmy się jak najczęściej Andrzej Szkocki
Niezależnie od tego, jak się śmiejemy, za każdym razem śmiech ma działanie zdrowotne - mówi dr hab. Małgorzata Puc, prof. US z Instytutu Nauk o Morzu i Środowisku Uniwersytetu Szczecińskiego.

Wszyscy mówią, że śmiech to zdrowie. Ile w tym prawdy?

Bardzo dużo. Sprzedam czytelnikom definicję śmiechu, która jest z pogranicza anegdoty: uśmiech to coś, co mniej kosztuje od elektryczności, a daje więcej światła i ciepła. Z punktu widzenia gelontologii, czyli nauki o śmiechu, która bada związki śmiechoterapii ze zdrowiem, mamy naukowo udowodnione, że śmiech ma wpływ na zdrowie. Biologiczna definicja śmiechu mówi nam, że jest to reakcja organizmu na niespodziewany bodziec, który jest wieloetapowy. Zaczyna się w naszym mózgu, przenosi się na przeponę, przepona w wyniku impulsu zaczyna drgać, pobudza naszą krtań, a nasza krtań jest zbudowana na kilkaset różnych sposobów u różnych ludzi i daje nam ponad 100 różnych rodzajów śmiechu. Niezależnie od tego, jak się śmiejemy, za każdym razem ten śmiech ma działanie zdrowotne.

Czy każdy rodzaj śmiechu wpływa na inne organy?

To jest działanie całościowe. Mówimy o czterech etapach śmiechu, w których on się rozwija. Śmiechoterapia z definicji to jest zestaw technik i metod służących do zmuszania się do śmiechu. Na śmiechoterapii mamy się nauczyć takich metod, które będą wyzwalały w naszym organizmie wszystkie pozytywne procesy zdrowotne związane z prawdziwym śmiechem. Nasz mózg, dostając sygnał śmiechowy, reaguje pozytywnie niezależnie od tego, czy to jest rzeczywista reakcja śmiechowa na coś zabawnego, czy też uczestniczymy w śmiechoterapii. Śmiech zaczyna się od pierwszego etapu, który nazywa się wewnętrznym tchnieniem radości. To jest coś cudownego, co każdy człowiek powinien w sobie ćwiczyć. Budzimy się z poczuciem, że zaczyna się nowy fajny dzień, w pracy spotkamy fajną koleżankę, wypijemy dobrą kawę, szukamy pozytywów naszego życia. Drugi etap śmiechu to jest chichot. Ten z punktu widzenia śmiechoterapii nie ma większego znaczenia, a z niego przechodzimy w trzeci etap, czyli śmiech głośny. To jest taki etap śmiechu, który ma wiele działań prozdrowotnych. Możemy do nich zaliczyć poprawę oddychania, natlenianie krwi i wszystkich organów. Natlenione organy mają siłę do stawiania czoła stresowi i chorobom, więc tutaj jest istotny związek z immunologią. Czwarty etap to jest śmiech do łez, który wiąże się z bardzo dużą ruchliwością, możliwością spadnięcia z krzesła, pokładania się na łóżku, a nawet w sytuacjach ekstremalnych mogą nas zawieść niektóre mięśnie, np. zwieracze.

Ogólnie mówiąc, stosując śmiechoterapię, mamy większą odporność?

Tak, a dzięki temu lepiej reagujemy na wszelkiego rodzaju choroby. Dodatkowo wydzielają się hormony szczęścia, czyli serotonina, ale też wszelkiego rodzaju endorfiny, adrenalina. Uważane są za hormony stresu, walki i ucieczki, ale powodują też, że się mobilizujemy. W przypadku endorfin mamy dodatkowo efekt przeciwbólowy. Jeżeli nas boli głowa i zastosujemy 10 minut śmiechu, podczas którego nam się trzęsie brzuch, to ból głowy najczęściej ustąpi bez żadnej tabletki. Inne działanie prozdrowotne to działanie masujące cały układ pokarmowy, czyli odchudzające. W czasie śmiechu drgają mięśnie, a więc zużywamy kalorie. Mięśnie, pracując, również masują. Każdy z nas posiada dwie pompy pompujące serce i mięśnie nóg. Jak chodzimy, to masujemy żyły, które lepiej pompują i nie będziemy mieć żylaków. Tak samo działa śmiech. Poruszając mięśnie w obrębie przewodu pokarmowego i przepony, masujemy jelita, trzustkę, wątrobę. Wtedy one zaczynają inaczej pracować. Wydzielają odpowiednie ilości enzymów potrzebnych do trawienia. W dawnych czasach na ucztach zatrudniano kuglarzy, komików - po to, żeby bezkarnie można było więcej zjeść. Kiedy jesteśmy pozytywnie nastawieni, to nasz organizm lepiej przyswaja pokarm. Nie powinno się spożywać posiłków w złym nastroju. Spożywany w złości pokarm częściej może nam zaszkodzić niż pomóc.

Do innych aspektów zdrowotnych należy rozładowywanie napięć...

Tak, bardzo wiele napięć związanych ze zwykłym stresem, który nas codziennie dopada, rozładowuje śmiech. Poza tym śmiech daje nam lepsze relacje społeczne. Ludzie o wiele chętniej ufają osobom pogodnym i wesołym. Jeżeli poznajemy nową osobę i chcemy ją ocenić na przykład pod kątem naszego przyszłego partnera życiowego, to kiedy się okaże, że mamy podobne poczucie humoru, śmiejemy się z tych samych dowcipów, nasz związek ma większe szanse powodzenia na wiele lat. Amerykanie często mówią, że uśmiech z punktu widzenia handlu jest wart milion dolarów. Uśmiechnięty sprzedawca zawsze sprzeda więcej, pozyska zaufanie klienta. Uśmiech redukuje także nieśmiałość i poczucie zamknięcia, dzięki temu otwiera nas na innych ludzi. Jeżeli potrafimy opowiadać anegdoty, potrafimy się śmiać, to jesteśmy lubiani w towarzystwie. W trakcie śmiechu mózg uruchamia nam ośrodek nagrody i zaczyna nam się wydzielać hormon szczęścia. Wzrasta nam również zdolność do pokonywania trudności życiowych. Śmiech, który rozładuje negatywne emocje i da nam poczucie rozluźnienia, jest ogólnie pozytywnym źródłem naszego zdrowia. W systemie anglosaskim prowadzono badania wśród osób przyjmowanych na izbę przyjęć. Osoby te wypełniały ankietę, w której opisywały dwa lata swojego życia przed wystąpieniem choroby. Po analizie tych ankiet okazało się, że w większości przyczyną prowadzącą do choroby był stres, którego doświadczyli w ciągu ostatnich dwóch lat.

Jak wygląda terapia śmiechem w praktyce?

Mamy trzy etapy: medytację śmiechu, śmiechoterapię i jogę śmiechu. W przypadku medytacji śmiechu włączamy dodatkowe elementy medytacyjne. W przypadku jogi śmiechu mamy ćwiczenia rozciągające, a w przypadku śmiechoterapii wszystkie metody, które będą nas zmuszały do sztucznego śmiechu w celach zdrowotnych. Japońscy kardiolodzy prowadzili badania i uznali, że zawał jest jednym z najbardziej śmiercionośnych skutków chorobowych serca. Okazuje się, że powrót do zdrowia, czyli usunięcie enzymów pozawałowych, następuje w zależności od tego, jaką zastosowaliśmy terapię wspomagającą. Jeżeli zastosujemy trzy czynniki: odpowiednio długo trwający sen, ćwiczenia fizyczne i przede wszystkim śmiech, to już w miesiąc po zawale możemy otrzymać taki stan organizmu jak przed zawałem. Natomiast jeżeli tego nie zrobimy, to możemy wracać do zdrowia miesiącami. Oznacza to skłonność organizmu do kolejnego zawału. Japończycy wymyślili też specjalne patyczki, które się umieszcza w ustach, powodujące, że przez kilka minut mamy wargi rozciągnięte w uśmiechu. Efekt jest taki, że w dobrym tego słowa znaczeniu oszukujemy mózg. Mózgowi jest wszystko jedno, czy śmiejemy się z autentycznej radości, czy nie. Dla niego liczy się sygnał z efektorów mięśniowych, który unosi mięśnie policzkowe i powoduje, że mózg uznaje, że jesteśmy w tym momencie szczęśliwi. Żeby podtrzymać ten stan, zaczyna nam dodawać serotoniny, czyli hormonu szczęścia, po którym rzeczywiście będziemy szczęśliwi.

A jak komuś nie jest do śmiechu?

To trzeba popracować. Do wywoływania śmiechu służą głównie techniki fizyczne. Ta najprostsza i najtańsza polega na tym, że przez pięć minut trzymamy usta w uśmiechu i obiecuję, że każdy problem, z którym weszliśmy w ten uśmiech, po pewnym czasie zelżeje. Są takie techniki, jak joga śmiechu, w której, wykorzystując muzykę i taniec, wydajemy z siebie dźwięki imitujące śmiech. Technik wywołujących śmiech jest dużo. Dobrze jest włączyć film z kabaretem, który nas zawsze rozbawia, opowiedzieć komuś dowcip i śmiać się razem z tą osobą. Ciekawy eksperyment zastosował Norman Cousins, ojciec śmiechoterapii, u którego zdiagnozowano zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa. Trudności w poruszaniu się, dolegliwości bólowe oraz wizja przedwczesnej śmierci sprawiły, że zaczął on szukać skutecznej terapii. Zastosował na sobie eksperymentalne leczenie śmiechem. Wypisał się ze szpitala na własne żądanie, po czym zamieszkał w komfortowym hotelu, gdzie całe dnie oglądał programy rozrywkowe i filmy komediowe. Wykazał, że 10-minutowy śmiech wywołany oglądaniem komedii ma działanie przeciwbólowe. Dzięki śmiechoterapii dożył 75 lat.

Czy śmiechoterapia może leczyć samodzielnie, czy jest tylko elementem wspierającym leczenie?

Bardzo dużo zależy od jednostki chorobowej. Na przykład depresja, która w dzisiejszych czasach jest epidemią, to choroba śmiertelna. Nieleczona, bez środków farmakologicznych, zawsze będzie prowadziła do aktu samobójczego. Tutaj śmiechoterapia nam nie pomoże. W depresji jest tak, że lekarz psychiatra musi odpowiednio dobrać leki i te leki to jest otwarcie drzwi na świat. To jest mechanizm, który pozwala nam wstać z łóżka i coś ze sobą zrobić. Kiedy już zaczynamy brać leki, musimy sami wyprowadzić organizm z tego stanu poprzez odpowiedni trening higieny swojego mózgu. Leki powodują, że nie mamy stanów napadowo-lękowych, poczucia totalnej niemożności, a wtedy możemy włączyć śmiech, który działa dobrze w połączeniu z ruchem. Można powiedzieć, że jest to wskazanie ewolucyjne. Biorąc pod uwagę ewolucję człowieka, te 250 tysięcy lat, aż 96 procent tego czasu żyliśmy w epoce myślistwa i zbieractwa. Chodziliśmy po lesie, biegaliśmy za zwierzyną, uciekaliśmy przed zwierzyną. Cały czas byliśmy w ruchu w zgodzie z naturą. Potem była era rolnicza, następnie era przemysłowa i cybernetyczna, która trwa od lat 90. ubiegłego stulecia. Gdyby nasz mózg miał nam wypełnić CV do pracy, to każdy napisałby w rubryce doświadczenie zawodowe: myśliwy i zbieraczka. W ten sposób dostajemy odpowiedź na pytanie: dlaczego często czujemy się tak źle, mimo że żyje nam się tak dobrze? Mamy dostatek jedzenia, jesteśmy w miarę wolnymi ludźmi, możemy podróżować po świecie, a jednak bardzo często czujemy się źle. I tu pojawia się ewolucyjny mechanizm, który nam mówi, że mózg, żeby żyć szczęśliwie i czuć się dobrze, nadal chce żyć w czasach, w których spędził 96 procent swojej ewolucji. Chce być w ruchu, chce chodzić, biegać, spacerować. Ruch jest niezastąpiony, bo mózg dostaje w osi - podwzgórze, przysadka, nadnercze - możliwość redukcji stresu. Śmiech ratuje nas przed głębokim długotrwałym działaniem stresu, które prowadzi do wielu chorób.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Nie żyje Jan A.P. Kaczmarek. Zdobywca Oscara miał 71 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wewnętrzne tchnienie radości, czyli jak śmiać się dla zdrowia - Głos Szczeciński