Wśród buddystów z Koszalina znika złość i gniew

Agnieszka Gontar agnieszka.gontar@terazkoszalin.pl
Grupa buddystów z Koszalina.
Grupa buddystów z Koszalina. Fot. Czytelnik
W Koszalinie jest ich ponad dziesięciu. Dwa razy w tygodniu spotykają się na medytacjach i tworzą grupę przyjaciół. Zapraszają tych, którzy chcą wzbogacić życie duchowe, poznać buddyzm Diamentowej Drogi.

Koszaliński Buddyjski Ośrodek Medytacyjny istnieje od 2001 roku. Początkowo jego siedzibą były mieszkania prywatne, ale od dwóch lat mieści się w biurowcu przy ul. Zwycięstwa 168, na III piętrze.

BOM to przede wszystkim tworzący go ludzie. - Zawsze chciałem się rozwijać. Kiedy miałem 18 lat, szukałem sposobu na bycie mądrzejszym, lepszym, ale i szczęśliwszym - mówi Dominik Safian, jeden z założycieli koszalińskiego BOM.

- Buddyzm daje mi to wszystko. Jest praktyczny i bliski współczesnemu światu i życiu. Należy pamiętać, że buddyzm to nie Tybet i mnisi, ale przede wszystkim metody pracy z umysłem i emocjami.

Piotr jest buddystą już od ponad 20 lat. - Mój pierwszy kontakt z buddyzmem miał miejsce podczas studiów. Kiedy poznałem jego założenia i filozofię, stwierdziłem, że jest to właśnie ta droga, którą chcę podążać przez życie - wspomina. Podobnego zdania jest Maciej, kolejny koszaliński buddysta: - Dzięki medytacjom zmieniło się moje podejście do świata. Zniknęły złość i gniew, a w ich miejsce pojawiło się zrozumienie, tolerancja i współczucie dla innych.

Koszaliński Buddyjski Ośrodek Medytacyjny, oprócz otwartych medytacji, regularnie organizuje również wykłady, przybliżające filozofię Buddy. Najbliższy wykład, "Buddyzm i współczesność", odbędzie się już dziś o godz. 19 w sali dydaktycznej CK 105, ul. Zwycięstwa 105. Wygłosi go Wojtek Tracewski, międzynarodowy nauczyciel buddyzmu Diamentowej Drogi, tłumacz książek i wykładów zagranicznych nauczycieli buddyjskich.

Co to jest Diamentowa Droga?

Praktyka buddyzmu Diamentowej Drogi opiera się na trzech filarach: poglądzie, że wszystkie istoty i zjawiska są doskonałe, medytacji, która przekształca ten pogląd w bezpośrednie doświadczenie, oraz skutecznym działaniu, wypływającym z uzyskanego w ten sposób wglądu. Praktykowanie nie ogranicza się zatem tylko do medytacji, ale jest możliwe w każdym momencie, co szczególnie odpowiada ludziom na Zachodzie, którzy często prowadzą intensywny tryb życia. Wszystkich zainteresowanych, koszaliński BOM zaprasza na swoją stronę internetową www.koszalin.buddyzm.pl

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Hans von Gummofiltz
W dniu 26.11.2009 o 20:34, Gość napisał:

Drogi Hansie. Zacytowałeś fragmenty wypowiedzi saffa wyrwane z kontekstu. Tak czytane faktycznie nie mają sensu... Szkoda tylko, że poszedłeś na łatwiznę i polemizujesz w taki... hmmm... nieelegancki sposób. Świadczy to albo o braku kultury, albo o braku umiejętności czytania ze zrozumieniem. Wybierz, co jest bliższe prawdzie.Przy okazji - nie jestem jednym z koszalińskich buddystów.



Drogi Hans pokazał ci nieścisłości w tym, co pisałeś pod innym pseudonimem. Proszę pokaż mi, jak to niżej napisałeś, jak możesz wytłumaczyć jakikolwiek atak na drugą osobę "bez agresji" i "bez gniewu"? Jak to: "madrosc, radosc, wspolczucie" ma pasować do "nie bycia pacyfistą"?

Wy po prostu chwytacie ludzi na wędkę, która im się spodoba: ludzie nie chcą "nadstawiać drugiego policzka" (= pacyfizm) więc się od tego odżegnujecie ale jednoczeście mamicie "madroscią, radoscią, wspolczuciem". To się nie trzyma kupy.

Zabijacie z miłością w sercu? Bo tak podobno (z miłości do nich) obdzieraliście szamanów ze skóry w Tybecie.

I jeszcze to "wyrywanie z kontekstu" czyli po prostu pokazywanie kompletnego niezrozumienia o czym się pisze:

"popularne pojecie "prania mozgu" nie bardzo pasuje do tego co robimy w buddyzmie, ale raczej do lobotomii"

a wcześniej pisałeś to:

"podsumowujac buddyzm to nie pacyfizm ani pranie mozgu (w sensie lobotomii czy czegos podobnego), tylko ciekawa aktywnosc"

Czyli raz to jest lobotomia, jak ci pasuje, a raz nie jest to lobotomia. No i daj się pośmiać - wykręć się jeszcze raz sianem.
To nie ja nie umiem czytać, ale ty nie umiesz albo nie możesz napisać nic, bez obnażania sprzeczności w swoim wyznaniu.

I jeszcze jedno: jeśli twierdzisz, że wiesz o co chodzi w Buddyzmie, to kłamiesz. Tego nikt nie wie i to stwierdził sam ... Budda.
S
Saff108

>Co akapit, to sobie zaprzeczasz. Chyba nie bardzo rozumiesz o co biega.

o co chodzi w buddzmie to akurat wiem o co. a ty?

>"Niepacyfista", który "rezygnuje z agresji"

nie napisalem ze rezygnuje z agresji ale z gniewu. wiec raczej nie atakuje innych w ten czy inny sposob pod jego wplywem.
co nie oznacza, ze nie postawie granicy kolesiowi co bedzie chcial dac w morde mojemu kumplowi.
bo jesli on da mu w morde to dla obu stron nie bedzie to dobre.
pewnie moje dzialanie bedzie musialo byc zdecydowane, zeby odniesz skutek, ale postaram sie zeby gniew mial jak najmniejszy wplyw
na to jakie srodki wybiore.
teoretycznie tak powinna dzialac dobra policja. tyle srodkow przymusu ile to niezbedne i tak malo jak tylko mozna.
bez gniewu, zemsty, odwetu, itd.

>i "oczekuje szczęścia"

bo chyba wszyscy chcemy szczescia.

> i pierze mózg nie piorąc go.

wane pytanie co kto rozumie pod pojeciem mozg. dla mnie to pare kilo miecha miedzy uszami z jednej strony, z drugiej najbardziej skomplikowany twor we wszechswiecie (poloczen synaptycznych w mozgu jest wiecej niz gwiazd w galaktyce). buddystow jednak interesuje umysl lub jesli wolisz swiadomosc, czyli to co doswiadcza w kazdej chwili mysli i uczuc, ktore wciaz przeplywaja i zmieniaja sie. bywaja one bardzo rozne, jedne lubimy bardziej inne mniej, jedne prowadza do pozytwywnych skutkow a inne do negatywnych. to co odkkryl budda 2,5 tys lat temu i co nastepnie bylo praktykowane przez tysiace ludzi od tego czasu, to to, ze jesli bedziemy sie tym zmieniajacym stanom umyslu przygladac wystarczaja dlugo, nie odpychajac ich i nie przyciagajac (np. w medytacji) to okaze sie, ze maja one coraz mniejszy wplyw na nasze zycie, a to co sie wylania to prawdziwa natura naszego umyslu, czyli madrosc, wspolczucie, radosc i nieustraszonosc.

odpowiadajac na poprzedni post jak i teraz zamiarem moim bylo pokazac, ze popularne pojecie "prania mozgu" nie bardzo pasuje do tego co robimy w buddyzmie, ale raczej do lobotomii. czyli pierzemy go by stal sie czysty, ale jak sie staje czysty to nie znaczy ze jest bierny, nudny i czlowiek ssaje sie roslinka powtarzajaca co pol godziny "om" ale z poziomu madrosci, wspolczucia, radosci i nieustraszonosci aktywnie uczestniczy w swiecie.
wiec tu sie pojawia sprzecznosc, ale dlatego, ze probuje zmienic pojecia prania mozgu (przynajmniej w odniesieniu do buddyzm) a nie dlatego ze z samym buddyzmem jest cos nie tak.

Ale jak to mówią: w mętnej wodzie mozna dobrze ryby łowić. ;-)

nie wiem. nie lowie, bo nie zabiljam istot.

no imoze jest to metna woda twojego umyslu a nie brak przejrzystosci w buddyzmie

pozdr

G
Gość

Drogi Hansie. Zacytowałeś fragmenty wypowiedzi saffa wyrwane z kontekstu. Tak czytane faktycznie nie mają sensu... Szkoda tylko, że poszedłeś na łatwiznę i polemizujesz w taki... hmmm... nieelegancki sposób. Świadczy to albo o braku kultury, albo o braku umiejętności czytania ze zrozumieniem. Wybierz, co jest bliższe prawdzie.
Przy okazji - nie jestem jednym z koszalińskich buddystów.

H
Hans von Gummofiltz
W dniu 26.11.2009 o 01:04, saff108 napisał:

kiken, buddysci to nie pacyfisci. chodzi o to zeby wyprac mozg z wszelkich brudow takich jak przeszkadzajace emocje (gniew, zawisc, egoistyczna duma, itp.) oraz szytwnych koncepcji, np. stereotypow i uprzedzen. podsumowujac buddyzm to nie pacyfizm ani pranie mozgu (w sensie lobotomii czy czegos podobnego), tylko ciekawa aktywnosc majaca na celu przyniesc szczescie i radosc innym i nam samym.



Co akapit, to sobie zaprzeczasz. Chyba nie bardzo rozumiesz o co biega. "Niepacyfista", który "rezygnuje z agresji" i "oczekuje szczęścia" i pierze mózg nie piorąc go.

Ale jak to mówią: w mętnej wodzie mozna dobrze ryby łowić. ;-)
s
saff108

kiken, buddysci to nie pacyfisci. jestesmy tak samo zaniepokojeni wojujacym islamem jak ty i zdajemy sobie sprawe, ze w dluszej perspektywnie czasu, jesli nic sie nie zmieni w polityce panstw europejskich, mozemy przestac zyc w wolnym swiecie, ktory udalo nam sie wszystkim stworzyc poczawszy od oswiecenia (i nie pisze tu o buddysjkim oswiecieniu ale o okresie historycznym w europie). na szczesice cos sie zmienia na lepsze, vide nowe pomysly na polityke emigracyjna w niemczech.
a tak praktyczniej, to nie dam nikomu z powodu jego glupoty, gniewu i agresji dac w morde swojemu kumplowi. przynajmiej bede probowal go bronic.

Gość, dla mnie to nie jest lans, tak jak lansem moze byc jezdzenie nowa lsniaca fura, bo nie widac tego na codzien w przestrzeni publicznej ze jestem buddysta. nie chwale sie i nie obnosze. artykul jest po porostu kolejnym sposobem na przkeazanie informacji dla tych ktorzy moze byliby zainteresowani ale nie mieli okazji wczesniej na taka informacje sie natknac. a nuz pare osob sie zainteresuje i przyniesie im to pożytek, o co glownie chodzi w praktyce buddyjskiej - o przynoszenie innym trwalego pozyku - czyli szczescia.
co do prania mozgu to trafiles w sedno. chodzi o to zeby wyprac mozg z wszelkich brudow takich jak przeszkadzajace emocje (gniew, zawisc, egoistyczna duma, itp.) oraz szytwnych koncepcji, np. stereotypow i uprzedzen. roznica polega na tym, ze to co pozostaje to nie jakis stan polegajacy na biernosci, olewactwu czy nudzie, ale odkrycie ze pod tymi wszystkimi brudami umysl kazdego z nas jest pelen pozytywnych ludzkich wlasciwosci takich jak madrosc, radosc, wspolczucie i nieustraszonosc, ktorych nie udaje nam sie doswiadczac przez caly czas i dzielic nimi z innymi ludzmi.

koszalineo, co do plakatow to w pelni sie z toba zgadzam. to jest zasmiecanie. dlatego staramy sie by bylo jak najmniej uziazliwe. nie kleimy na klej tylko na tasme. plakaty fatwo zerwac. wybieramy miejsca w ktorych kros juz wczesniej kleił. usuwamy plakaty po wykladzie - jesli ktos ich nie zerwie wczesniej lub same nie odpadna.
w miescie jest malo mozliwosci poinformowania ludzi o czyms jesli nie masz sporej kasy. wiedza to wszyscy organizatorzy niszowych wydarzen kulturalnych - takich jak zloty fanow fantastyki, organizatorzy malodochodowych koncertow lokalnych grup rockowych, itp. w miescie nie ma tanich nosnikow reklamy w zadawalajacych ilosciach. miasto ma swoje 5 slupow ogloszeniowych ktore sa w miare tanie, ale to zdecydowanie za malo. do tego procedura jest jak na zajecia pasa drogowego i trwa miesiac. ostatnio tego sporbowalismy, jakos sie udalo i bedziemy kombionowac dalej.

podsumowujac buddyzm to nie pacyfizm ani pranie mozgu (w sensie lobotomii czy czegos podobnego), tylko ciekawa aktywnosc majaca na celu przyniesc szczescie i radosc innym i nam samym.

radosci wiec zycze!

K
Koszalineo

Dlaczego buddyści wpisują się w zaśmiecanie miasta swoimi nielegalnymi reklamami, rozlepianymi gdzie bądź?

b
budaprenista
W dniu 24.11.2009 o 14:31, Szaman napisał:

W przeciwieństwie do Was,Oni nie wyzywają innych .



Nie, ale...
Mogą obedrzeć ze skóry: google-> Krwawe dzieje buddyzmu
Krwawe dzieje buddyzmu - zjedź w dół.

A tu na "deser" Mniam
g
gość

taa, a dzięki takim fRustratom biegającym z kijami bejzbolowymi po zmroku po ulicach, często zadeklarowanych katolików, kultura i cywilizacja będzie rozkwitać...

i
imperial

Widzę tu dwóch gości którzy muszą medytować aby nie zwariować w pracy.

S
Szaman

W przeciwieństwie do Was,Oni nie wyzywają innych .

n
nowy

Pajace i flustraci.

k
kiken

tratata, tata, wojujący islam zaraz wam pokaze co robi z takimi ciotami , za 100 lat nasza cywilizacjia bedzie juz na wymarciu, dzieki tez takim i innym swiadkom jehowy czy pacyfistom

Dodaj ogłoszenie