Wyjazdowa przegrana Gwardii Koszalin. Prezentu nie było

Krzysztof Marczyk
Krzysztof Marczyk
archiwum
Piłka ręczna/I liga. W przedostatnim ligowym meczu w tym roku Gwardia przegrała na wyjeździe w Kwidzynie.

Choć jako pierwsi prowadzenie objęli gospodarze, to szybko je stracili, a Gwardziści w 4. minucie wygrywali 3:1. A jakby tego było mało, z halą w Kwidzynie w znakomity sposób przywitał się Henryk Rycharski (wychowanek tego klubu), broniąc rzut karny. Koszalińscy szczypiorniści mogli prowadzić od początku meczu znacznie wyżej, ale szwankowała skuteczność w idealnych zdawałoby się sytuacjach (przy jednej z okazji, w ciągu trzech sekund, mając przed sobą tylko bramkarza, nie zdołali go pokonać kolejno Jakub Radosz i Bartosz Tołłoczko).

W 11. minucie było jednak 6:3 dla Gwardii. Przewaga jednak stopniała i w 16. minucie zrobił się remis. Wcześniej goście mieli sporo okazji, by nadal utrzymywać przewagę, ale przez to, że m.in. rzutu karnego nie wykorzystał Radosz (w przekroju całego meczu: dwóch), nie udało się powiększyć dystansu. Mecz się zatem wyrównał, zespoły oddawały cios za cios (8:8 w 22. minucie). A końcowe minuty pierwszej połowy to już dominacja gospodarzy, którzy umiejętnie wykorzystali serię błędów Gwardzistów: ich straty, niecelne rzuty, obijanie poprzeczek i wreszcie niezbyt szczelne ustawianie się w defensywie. Nic dziwnego, że to USAR schodził do szatni w lepszych humorach.

Na drugą część meczu podopieczni trenera Piotra Stasiuka wyszli najwidoczniej z mocnym postanowieniem poprawy, bo zaczęli odrabiać straty. Szybsza, odważniejsza, a przede wszystkim skuteczniejsza gra sprawiła, że w 38. minucie zrobiło się już tylko 19:18 dla miejscowych, a chwilę później najpierw Rycharski znów obronił karnego, do siatki trafił Wojciech Jońca, i zrobił się remis. W 49. minucie przyjezdni prowadzili 22:20, co było efektem tego, że gospodarze zwolnili obroty, a po zawierusze, jaką zgotowali Gwardii pod koniec pierwszej odsłony, nie pozostał ślad. Nadal jednak potrafili być groźni, doprowadzając do remisu. I ta walka łeb w łeb trwała do ostatniej syreny. Decydujący rzut oddał Kwidzyn, a obchodzącemu tego dnia urodziny trenerowi Stasiukowi zawodnicy prezentu na parkiecie nie sprawili.

- Szkoda, mało brakowało, a to my byśmy świętowali - przyznał trener. - Nie zasłużyliśmy na przegraną, ale faktycznie, nieprzypadkowo dużo zespołów traci tutaj punkty. Niewykorzystane sytuacje się zemściły. W ostatnim meczu powalczymy o zwycięstwo. Wierzę, że druga runda będzie lepsza - podsumował.

USAR Kwidzyn - Gwardia Koszalin 26:25 (14:10)
USAR: Wolański, Żurawski - Wojciechowski 5, Bańcerek 4, Janiszewski 4, Szczepański 3, Pożoga 2, Preuss 2, Szwed 2, Cieślak 1, Klapka 1, Hara, Wiśniewski.
Gwardia: Teterycz, Rycharski - Radosz 3, Kiciński 4, Dzierżawski 1, Jakutowicz 1, Kruczkow 6, Orzechowski 6, Tołłoczko 2, Jońca 2.

Zobacz także Gwardia Koszalin - Warmia Energa Olsztyn

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Keszel

Miał być awans....? Ja pierd ..lę kogo wy oszukujecie?

Dodaj ogłoszenie