Z ostatniej chwili: koło koszalińskiej katedry samochód uderzył w pieszą

mdm
Kilkanaście minut temu doszło do wypadku przy ulicy Zwycięstwa w Koszalinie (na wysokości katedry).

Na przejściu dla pieszych w kobietę uderzył ford transit.

Świadkowie wezwali karetkę pogotowia i policję. Więcej informacji na ten temat podamy później.

Wideo

Komentarze 22

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Trochę kultury też

G
Gość
W dniu 15.09.2009 o 13:20, Gość napisał:

Takie są przepisy. Samochód ma prawo jechać jeśli pieszy nie znajduje się na przejściu. Pieszy nie ma natomiast prawa wejść na jezdnię jeśli nadjeźdza samochód. Proponuję poczytać sobie przepisy ruchu drogowego. To że jedna L-ka zatrzymała się i puściła pieszych OCZEKUJĄCYCH na chodniku to znaczy tylko to, że ta jedna osoba nie znała przepisów. Na egzaminie można za to oblać. Kierowca nie jest od kierowania ruchem.



Przepuszczanie pieszych, nawet jeśli ma się nad nimi pierwszeństwo, nie jest zabronione
G
Gość

"Zabrania się wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd, w tym na przejściu dla pieszych"

Co znaczy bezpośrednio? Bardzo blisko. Jeżeli pojazd nie jest w bezpośredniej odległości, czyli nie jest bardzo blisko, pieszy może przejść przez pasy. A to oznacza, że pieszy może czasem nie zdążyć przejść, bo kierowca czuje się panem drogi! Neguję bezpośrednie wkraczanie pieszych pod koła pojazdu. Tylko że kierowca powinien mieć na uwadze, że na (!) pasach to pieszy na pierwszeństwo!!! Nie każdy pieszy umie konkretnie ocenić prędkość, z jaką jedzie pojazd, czy zdąży przejść itp. A jeżeli potrącenie ma miejsce na pasach a pieszy nie wtargnął pod same koła, to winę ponosi kierowca. A jeżeli chcemy pieszych traktować jak kierowców, to i oni powinni przechodzić szkolenia i dostawać dokument potwierdzający nabytą wiedzę ... to byłoby już śmieszne. Kierowca, jako osoba posiadająca pewne kwalifikacje, potwierdzające zdanym egzaminem, musi szczególnie uważać na pasach, a przede wszystkim dojeżdżając do pasów, zwolnić. Prawda, że jak ktoś wtargnie mi pod koła, to nie moja wina, ale jak będziemy jechać wolniej, to i obrażenia u potrąconego będą mniejsze. Bo nawet jak ktoś nie ze swojej winy zabije człowieka, to pozostaje to do końca życia - zabiłem na pasach człowieka. Tak, nie moja wina, wtargnął mi pod koła, ale gdybym jechał wolniej ...

G
Gość

"Przykład:

Jedziemy samochodem przez miasto z Michałem. On prowadzi. Moje stopy radośnie wyglądają przez szybę. Przed nami jedzie L-ka. Obserwujemy jak pokonuje kolejne skrzyżowania. Na pasach stoi kobieta i czeka, żeby przejść przez jezdnię. L-ka nie zatrzymuje się. My przepuszczamy kobietę. Ja zaczynam się powoli gotować. Jedziemy dalej. Następne pasy. Ta sama sytuacja. L-ka znowu jedzie przed siebie, a my przepuszczamy pieszego. Ja już nie wytrzymuję i zaczynam przeklinać instruktora jazdy, który pozwala na taką bezmyślność. Michał przy pierwszej nadarzającej się okazji wyprzedza L-kę i zatrzymuje się na środku wąskiej ulicy tarasując przejazd. Wychodzi z auta, spokojnym krokiem podchodzi do L-ki i puka w okno. Instruktor spuszcza szybę:

- Nie wiem, czy Pan zwrócił uwagę, ale ta Pani dwukrotnie wymusiła pierwszeństwo na pieszych.
- Hmmmm, wiem. Właśnie dlatego ta Pani przed chwilą oblała egzamin wewnętrzny.
- Aha, to dziękuję bardzo i życzę powodzenia na następnym egzaminie.

Michał wrócił do samochodu śmiejąc się z naszej przebojowej akcji. Trochę zrobiło mi się głupio, ale po chwili stwierdziłam, że przynajmniej dziewczyna zapamięta do końca życia."

Źródło: glosujmy.org

G
Gość
W dniu 15.09.2009 o 13:20, Gość napisał:

Takie są przepisy. Samochód ma prawo jechać jeśli pieszy nie znajduje się na przejściu. Pieszy nie ma natomiast prawa wejść na jezdnię jeśli nadjeźdza samochód. Proponuję poczytać sobie przepisy ruchu drogowego. To że jedna L-ka zatrzymała się i puściła pieszych OCZEKUJĄCYCH na chodniku to znaczy tylko to, że ta jedna osoba nie znała przepisów. Na egzaminie można za to oblać. Kierowca nie jest od kierowania ruchem.


Zatrzymanie się przed pasami nie jest wykroczeniem i nie świadczy o tym, że ktoś nie zna przepisów. Świadczy tylko o dobrej intencji kierującego.
G
Gość

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia: dziś siedzisz za kierownicą i ignorujesz prawo pieszego do bezpiecznego przejścia przez ulicę. Jutro, wstawiając auto do garażu, sam staniesz się pieszym, który żąda od innych kierowców kulturalnego i zgodnego z prawem zachowania. Przejście dla pieszych to miejsce szczególne: samo nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa pieszym. Tylko wyznacza miejsce, w którym powinniśmy przekraczać jezdnię i w którym to przekraczanie powinno się odbywać bezpiecznie.

G
Gość
W dniu 15.09.2009 o 09:56, J napisał:

Przez kilka miesięcy obserwowałam koszalińskie "L-ki". W centrum i przede wszystkim na przejściu koło Katedry. Jedna, podkreślam - jedna - z zauważonych przeze mnie, zatrzymała się na przejściu. Dopóki instruktorzy jazdy pozwalają na to, by to piesi samochód przepuszczali, dopóty nigdy nie nauczymy sie podstawowych zasad bezpieczeństwa ruchu. Szczególnie, gdy zatrzymuje się auto na jednym pasie a z drugiego przelatuje pirat.



Takie są przepisy. Samochód ma prawo jechać jeśli pieszy nie znajduje się na przejściu. Pieszy nie ma natomiast prawa wejść na jezdnię jeśli nadjeźdza samochód. Proponuję poczytać sobie przepisy ruchu drogowego. To że jedna L-ka zatrzymała się i puściła pieszych OCZEKUJĄCYCH na chodniku to znaczy tylko to, że ta jedna osoba nie znała przepisów. Na egzaminie można za to oblać. Kierowca nie jest od kierowania ruchem.
W
Wiśnia :)

Po to jest przejście dla pieszych, by tam zachować szczególną ostrożność. Każdy kierowca ma prawo jazdy, przeszedł egzamin. Nie każdy pieszy ma prawo jazdy, dlatego też kierowca w szczególności, jeżeli dojeżdża do pasów, powinien zwolnić i patrzeć, czy nikt nie wchodzi na pasy, a nie robić kilka innych rzeczy naraz. Niestety zarówno i piesi, jak i kierowcy są bezczelni i nie zważają na innych uczestników ruchu. Dlaczego w Hamburgu każdy, powtarzam każdy samochód zatrzyma się przed pasami i to on przepuści pieszego, a u nas to pieszy musi przepuścić samochody i tak nie raz czeka i czeka ... deszcz, upał i czeka, czeka ... i się nieraz doczeka, bo Niemiec mu się zatrzyma i przepuści.
Nawet na światłach nie jest bezpiecznie, raz miałam przypadek, że zapaliło się dla pieszych zielone światło, dla kierowców było czerwone, a jakiś dziadek, który jechał środkowym pasem, chyba nie zauważył i zatrzymał się dopiero na połowie pasów. Dobrze że pewnej dziewczynie i mi udało się odskoczyć.
Dlatego i kierowcy, i piesi powinni zachować czujność. A już nie do przyjęcia są sytuacje, gdy pieszy wpada sobie na pasy, jak gdyby nigdy nic ... albo gdy na jednym pasie (zewnętrznym) zatrzyma Ci się jeden pojazd a na drugim (wewnętrznym) inny jedzie sobie w najlepsze w dodatku nie zwalniając ... i nieszczęście gotowe

G
Gość

Niedaleko jest przejście świetlne. Ludzie do kościoła idą z autobusu. Więc mogą się parę metrów cofnąć !

A przejście zlikwidować! I spokój.

O
OIF
W dniu 15.09.2009 o 09:58, endriu napisał:

gdy chce się zmienić pas ruchu. ciężko jest jednocześnie ogarniać lusterka, drogę przed Tobą i ludzi, którzy włażą pod koła.


Może czas na jakieś badania lekarskie? Jest wiele przypadków, gdzie stan zdrowia nie pozwala na bezpieczne prowadzenie pojazdu.
D
Damian
W dniu 15.09.2009 o 09:56, J napisał:

Przez kilka miesięcy obserwowałam koszalińskie "L-ki". W centrum i przede wszystkim na przejściu koło Katedry. Jedna, podkreślam - jedna - z zauważonych przeze mnie, zatrzymała się na przejściu. Dopóki instruktorzy jazdy pozwalają na to, by to piesi samochód przepuszczali, dopóty nigdy nie nauczymy sie podstawowych zasad bezpieczeństwa ruchu. Szczególnie, gdy zatrzymuje się auto na jednym pasie a z drugiego przelatuje pirat.



Wiesz dlaczego L-ki się nie zatrzymują? Jak się zatrzymasz przed przejściem na egzaminie, to w 90% przypadkach w najbliższym możliwym miejscu zamieniasz się z egzaminatorem. Tu nie chodzi o instruktorów, a o ZORDy. Proste.
Fakt, powinno się zmienić sytuację w tamtym miejscu.
e
endriu

również uważam, że powinni zlikwidować to przejście, a na kolejnym (niedaleko McDonald'sa) zrobić na przykład przejście z sygnalizacją świetlną. bo w tych dwóch miejscach jest naprawdę niebezpiecznie, zwłaszcza, gdy chce się zmienić pas ruchu. ciężko jest jednocześnie ogarniać lusterka, drogę przed Tobą i ludzi, którzy włażą pod koła.

J
J

Nie do przyjęcia jest fakt, iż kierowcy NIE zatrzymują się przed pasami. Jesteśmy chyba jedynym krajem w UE, gdzie piesi muszą ustepować samochodom.
Przez kilka miesięcy obserwowałam koszalińskie "L-ki". W centrum i przede wszystkim na przejściu koło Katedry. Jedna, podkreślam - jedna - z zauważonych przeze mnie, zatrzymała się na przejściu. Dopóki instruktorzy jazdy pozwalają na to, by to piesi samochód przepuszczali, dopóty nigdy nie nauczymy sie podstawowych zasad bezpieczeństwa ruchu. Szczególnie, gdy zatrzymuje się auto na jednym pasie a z drugiego przelatuje pirat.

Próg zwalniający jak najbardziej, roślinki niskie a nie krzaki zasłaniające widoczność - również.
Na wysokości Saturna rondo pozwoliłoby na zachowanie wiekszęgo bezpieczeństwa na ul. Zwycięstwa.

P
Pieszy

W pieszą wycieczkę?

t
truteń

pieszym się wydaje, że są zawsze widoczni i że kierowca zawsze zdąży zahamować i łażą jak święte krowy

Dodaj ogłoszenie