Z wokandy: obraziła go, sięgnął po nóż. Usiłowanie zabójstwa w Mielnie

Joanna Krężelewska
Joanna Krężelewska
Leszek K. został skazany nieprawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Koszalinie na karę 6 lat pozbawienia wolności.
Leszek K. został skazany nieprawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Koszalinie na karę 6 lat pozbawienia wolności. Fot. Joanna Krężelewska
- Źle zrobiłem. To był impuls, jakaś nerwowość i szał. Ale nie chciałem zabić, tylko nastraszyć – zarzekał się 66-letni Leszek K. We wtorek stanął przed sądem za usiłowanie zabójstwa swojej partnerki.

Proces przed Sądem Okręgowym w Koszalinie potoczył się błyskawicznie. Wpływ na to miały postawa i wyjaśnienia oskarżonego, a także słowa pokrzywdzonej. Wszystko w tej sprawie było jasne, dlatego świadkowie nie musieli składać zeznań.

Prokuratura postawiła 66-letniemu Leszkowi K. zarzut usiłowania zabójstwa swojej partnerki. Byli parą od 14 lat, mieszkali w lokalu socjalnym w Mielnie. 30 marca bieżącego roku między partnerami doszło do sprzeczki, mężczyzna sięgnął po kuchenny nóż z 12-centymetrowym ostrzem i ugodził nim kobietę w klatkę piersiową. – Zrobiłem to, ale nie chciałem zabić, tylko nastraszyć. Po prostu, padło o jedno słowo za dużo – przekonywał przed sądem. – Tego dnia spotkała się z sąsiadami. Przez ostatnie dwa lata często się z nimi widziała. Pili alkohol. Nie podobało mi się to.

Leszek K. był w domu sam. Też pił. Nie pamięta ile. Kiedy jego partnerka wróciła, zrobił zakąski. Na stole pojawiło się więcej alkoholu. – Około północy położyliśmy się, ale zaczęła się kłótnia. Usłyszałem, że zdechnę pod płotem, jak moja matka. Moja matka umarła na polu. Poszedłem do kuchni po nóż. Potem pchnąłem partnerkę na łóżko i uderzyłem nożem – opisywał.
Kobieta uciekła do łazienki. – Zakrwawiła podłogę. Kazała mi sprzątnąć, a ona poszła do sąsiadów. Chyba do „kotletów”. Tak ich nazywamy, bo pracują w gastronomii. Nazwiska nie znam. Ale to sąsiedzi wezwali pomoc – wyjaśniał Leszek K. – Przepraszam. Nie wiem, czy moja konkubina mi wybaczy, ale mam taką nadzieję – zakończył.

Pokrzywdzona nie była w stanie opanować emocji. Szlochając, powiedziała, że wybacza i gdyby mogła, nie wnosiłaby oskarżenia. – Proszę dać mu szansę i łagodnie potraktować. Ja go zawsze kochałam – powiedziała.

- Ja też zawsze cię kochałem… – mówił oskarżony, ocierając łzy.

Mimo pojednania i wyznań miłości prokuratura wnioskowała o surową dla oskarżonego karę 12 lat pozbawienia wolności. Jednym z argumentów był fakt, że Leszek K. nie udzielił pokrzywdzonej pomocy.

– Oskarżony nie chciał zabić. Nie miał żadnego motywu. Chciał ranić i nastraszyć swoją partnerkę i do tego się przyznał. Jego działanie było impulsywne. Było skutkiem obraźliwych słów, które usłyszał – argumentował w mowie końcowej mecenas Mateusz Manowiec, wnioskując o nadzwyczajne złagodzenie kary bądź zmianę kwalifikacji czynu.

Sąd przychylił się do wniosku obrony. Leszek K. nieprawomocnym wyrokiem został skazany na 6 lat pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Czyn ten zagrożony jest karą od 8 lat, jednak ze względu na skruchę, przyznanie się do winy i pojednanie z pokrzywdzoną sąd zdecydował się na nadzwyczajne złagodzenie kary.

Sztuczna inteligencja “nie radzi” sobie z hejtem?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sędzia Drett
Bezwartościowe śmieci patologicznie. Lepiej dla narodu gdyby się powybijali.
G
Gość
Cóż za patologiczno-kryminalny melodramat.
Dodaj ogłoszenie