Zabójstwo telewizorem. Kłótnia, wielki huk, pijana świadek i zaginione dowody

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
Proces Piotra Ogrodniczuka przed Sądem Okręgowym w Słupsku
Proces Piotra Ogrodniczuka przed Sądem Okręgowym w Słupsku Bogumiła Rzeczkowska
Przed Sądem Okręgowym w Słupsku na kolejnej rozprawie przeciwko Piotrowi Ogrodniczukowi zeznawali świadkowie. Jednak ich pamięć – podobnie jak poprzednich świadków – zatarł czas, który upłynął od tragicznego zdarzenia.

Mieszkanka hotelu Słupsk Dorota K. 23 listopada 2018 roku rano odprowadzała syna do drzwi. Około 7.30 chłopiec wychodził do szkoły.

- Usłyszałam z tego mieszkania kłótnię – zeznała Dorota K. - Jestem pewna, że hałas dochodził z tego mieszkania, ale nie pamiętam, czy to były głosy damskie, czy męskie.

Później był huk. Dorota K. myślała, że to odgłos z firmy w sąsiedztwie. Okno było otwarte. Lokatorka gotowała obiad. Wyjrzała na zewnątrz.

- Usłyszałam, jak ktoś wzywa pomocy. Dwaj mężczyźni rozmawiali o kablu i telewizorze. Ten pan leżał. Nic nie zrobiłam. Schowałam się z powrotem. Tam już była pomoc. Karetkę ktoś wzywał. Nie obserwowałam tej akcji przez okno - twierdziła.

Świadek zeznała, że jej pierwszym skojarzeniem było samobójstwo, bo Jacek B. miał problemy finansowe. Ktoś z recepcji przykleił do jego drzwi kartkę, a to oznaczało, że jeśli nie płaci czynszu, to ma się wyprowadzić.

Wersje śmierci Jacka B. i inne zagadki

Jednak Prokuratura Okręgowa w Słupsku przyjmuje, że 45-letni Jacek B. nie skończył ze sobą. Zdaniem śledczych to 45-letni Piotr Ogrodniczuk w hotelu Słupsk przy ulicy Poznańskiej najpierw pobił Jacka B., u którego wcześniej pił i uprawiał seks z Anną T., a później przywiązał telewizor kineskopowy kablem do jego szyi i wypchnął go z trzeciego piętra przez okno na dziedziniec budynku. Oskarżony twierdzi, że spał, gdy Jacek B. wypadł przez okno. Obudziła go Anna T.

W poniedziałek 5 grudnia przed sądem zeznawał też Jan P., pracodawca Jacka B., który zatrudniał go na umowy zlecenia. Jednak pół roku przed śmiercią Jacek B. w pracy już się nie pojawiał, bo strasznie pił, nawet próbował syntetyków. A szef mu pomagał ze względu na dzieci. Bo Jacek B. miał ich dwoje z Agnieszką T.

- Chciał się z nią ożenić, ale ona jest upośledzona i w urzędzie powiedzieli, że musi mieć zgodę opiekuna. Jacek B. pił, miał obciążenia finansowe i problemy prywatne – stwierdził Jan P. Świadek zeznał, że z opowieści Jacka B. wie, że mężczyzna ten żył nie tylko ze swoją konkubiną, ale także z jej siostrą - Anną T., która jest kluczowym świadkiem w procesie, bo tamtego tragicznego dnia była u Jacka B. w hotelu.

Czy więc – jak twierdzi prokuratura – Piotr Ogrodniczuk pokłócił się z Jackiem B. o kobietę? Czy Jacek B. popełnił samobójstwo, bo opuściła go partnerka, miał spore długi, pił i właśnie stracił dach nad głową? Czy w hotelu wydarzyło się zupełnie coś innego?

Zagadkową postacią jest współlokator Jacka B. - Bartosz K., właściwie dziki lokator zajmujący drugi pokój. Ten, z którego okna wypadł Jacek B. Z dotychczasowych zeznań świadków nie można dokładnie ustalić, czy opuścił mieszkanie na początku imprezy, czy wyszedł po kilku głębszych, czy rzeczywiście poszedł kupić papierosy i w końcu - czy i o której godzinie pojawił się w pracy. Niby tam był, ale pracodawca Jan P. tego nie potwierdza, a nawet go nie zna z nazwiska.

Gdzie się podziały dwa promile?

Paweł M. z kolei to 29-letni policjant z patrolu, który cztery lata temu jako pierwszy przyjechał na miejsce zdarzenia. Świadek ten zeznawał pod przysięgą.

- Mężczyzna leżał na chodniku z przywiązanym telewizorem do szyi. Kabel był zawiązany w podwójny solidny węzeł. Był nie do odplątania. Przecięliśmy go – zaczął zeznania Paweł M. - Zabezpieczyliśmy miejsce zdarzenia do czasu przyjazdu grupy śledczej.

Na rozprawie policjant narysował szkic sytuacyjny, jak przed hotelem leżał Jacek B. Potwierdził też, co napisał w notatce. Wynika z niej, że chwilę po przyjeździe karetki przyszła Anna T. Podała dane leżącego mężczyzny i powiedziała, że to konkubent jej siostry. Oświadczyła, że zanim weszła do mieszkania Jacka B., słyszała, jak Jacek B. kłóci się z Bartoszem K. o kobietę. W czasie imprezy Jacek B. poszedł się golić, a Anna T. i Andrzej (Anna T. twierdzi, że Piotr Ogrodniczuk tak jej się przedstawił) poszli do łóżka. Później wyjrzeli przez okno, żeby zobaczyć, co się stało.

Anna T. w śledztwie obciążyła oskarżonego, przed sądem wycofała zeznania. Pierwsze jej słowa, te z notatki policyjnej - jeszcze przed przesłuchaniem - potwierdzają wersję oskarżonego, ale Anna T. teraz twierdzi, że gdy się obudziła, Piotra Ogrodniczuka już nie było w hotelu.

Piotr Ogrodniczuk twierdzi, że nie uciekł z hotelu. W czasie zeznań policjanta oskarżony złożył oświadczenie, że po wyjściu z mieszkania Jacka B. z tym właśnie funkcjonariuszem rozmawiał.

- Zapytał, czy coś słyszałem – mówił oskarżony. - Odpowiedziałem, że nie, bo spałem w drugim pokoju. Podziękował, ale nic nie zapisał, nie wylegitymował mnie.

- Nie pamiętam takiej sytuacji, ale nie mogę tego wykluczyć – przyznał Paweł M. i wytłumaczył: - Może uznano, że w innym pokoju. W hotelu jest dużo pokoi.

Okazuje się, że policjant rozmawiał z pijaną Anną T. Z notatki sporządzonej przez Pawła M., okazanej mu w sądzie wynika, że kobieta była badana alkomatem i wychuchała około dwóch promili alkoholu.
- A gdzie jest wydruk? Gdzie szukać tych wyników? - pytała sędzia przewodnicząca Aleksandra Szumińska o dowody, których nie ma w aktach.

- Nie wiem – odparł policjant.

Przypomnijmy, że tamtego dnia kobieta została zatrzymana i w takim stanie była przesłuchiwana przez policję.

Po pierwszym procesie w Słupsku Piotr Ogrodniczuk został skazany na 10 lat więzienia, ale Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił wyrok. Trwa drugi proces. Oskarżony przebywał w areszcie cztery lata. Teraz odpowiada z wolnej stopy. W następny poniedziałek okaże się, czy kolejna rozprawa będzie dalszą przeprawą przez niepamięć i niewiedzę świadków.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

Garmin

Garmin Venu 2S Biały (0100242913)

1 359,86 zł

kup najtaniej

Huawei

HUAWEI Watch Fit 2 Active Złoty

549,00 zł

kup najtaniej

Huawei

Huawei Watch GT 3 SE Czarny

549,00 zł

kup najtaniej

Garmin

Garmin Fenix 7S Sapphire Solar Kremowo-złoty

3 989,00 zł
Materiały promocyjne partnera

iPolitycznie - Ukraina w UE? - skrót

Materiał oryginalny: Zabójstwo telewizorem. Kłótnia, wielki huk, pijana świadek i zaginione dowody - Głos Pomorza

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Monsz
5 grudnia, 19:46, Gość:

Dlaczego poseł Muller nosi czerwone skarpetki?

5 grudnia, 20:23, Gość:

a konwinski spi bez majtek podobno/

5 grudnia, 20:55, Gość:

tez lubię jak zona lezy obok bez majtek... ty chyba lubisz jak twój idol kaczor bez majtek chodzi

Skoro ma żonę to niech śpi, to coś z Żoliborza z kim śpi?

G
Gość
5 grudnia, 19:46, Gość:

Dlaczego poseł Muller nosi czerwone skarpetki?

5 grudnia, 20:23, Gość:

a konwinski spi bez majtek podobno/

tez lubię jak zona lezy obok bez majtek... ty chyba lubisz jak twój idol kaczor bez majtek chodzi

G
Gość
5 grudnia, 19:46, Gość:

Dlaczego poseł Muller nosi czerwone skarpetki?

a konwinski spi bez majtek podobno/

G
Gość
Dlaczego poseł Muller nosi czerwone skarpetki?
Wróć na gk24.pl Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie