Historia regionu. Tak mógł wyglądać średniowieczny Koszalin

Piotr Polechoński
Piotr Polechoński
Tę wyjątkową komputerową wizualizację przygotował w 2006 roku Jerzy Grynkiewicz, wielki miłośnik starego Koszalina (niedługo potem, niestety, zmarł). Zrobił to we współpracy z koszalińskim urzędem miejskim, który obecnie wizualizacją dysponuje i który ją nam użyczył.
Tę wyjątkową komputerową wizualizację przygotował w 2006 roku Jerzy Grynkiewicz, wielki miłośnik starego Koszalina (niedługo potem, niestety, zmarł). Zrobił to we współpracy z koszalińskim urzędem miejskim, który obecnie wizualizacją dysponuje i który ją nam użyczył. Fot. UM Koszalin
Przypominamy wyjątkową, komputerową wizualizację. Przedstawia ona widok średniowiecznego Koszalina. Dzięki niej możemy sobie wyobrazić, jak w przybliżeniu mogło prezentować się miasto pół tysiąca lat temu.

Jaki był średniowieczny Koszalin? Na pewno dziś wydaje się, że był wyjątkowo mały. Ale tak mniej więcej prezentowały się wówczas wszystkie miasta na Pomorzu (każde z nich powstawało na takim samym układzie przestrzennym). Ówczesny Koszalin miał kształt zbliżony do koła o powierzchni 15 hektarów. Do dziś zachował się rejestr z tamtego okresu, z którego wynika, że w mieście było wówczas 189 domów, w tym 29 szachulcowych i 30 zamieszkałych piwnic. W samym centrum miasta znajdował się czworokątny rynek, który jednocześnie pełnił rolę głównego placu targowego. Ulice krzyżowały się pod kątem prostym, tworząc regularną siatkę kwadratów i prostokątów. Domy w ówczesnym mieście początkowo były tylko drewniane. Później najbogatsi mieszczanie zaczęli stawiać pierwsze kamienice. Głównym elementem domu była obszerna sień, do której można było wjechać nawet wozem. Środek zajmował stół, przy ścianach stały skrzynie na odzież i pościel.

Najbardziej wyrazistym elementem średniowiecznej zabudowy był ratusz. Pierwszy koszaliński urząd miejski stanął na samym środku rynku, w drugiej połowie XIII wieku. Kilkakrotnie był przebudowany, co wynikało między innymi z pożarów, które go strawiły. W miarę dokładnie wiadomo, jak wyglądał ten ratusz, który wybudowano po pożarze w 1504 roku. Miał wysoką wieżę, był jednopiętrowy, a w jego piwnicach mieściły się winiarnia i piwiarnia, a także areszt oraz pomieszczenia straży miejskiej. W czasie targu przy ratuszu stały budy kramarskie. Nieopodal umiejscowiony był też dom wagi miejskiej, gdzie znajdowały się wzorce obowiązujących wtedy w mieście miar lubeckich. Każdy z kupujących, za niewielką opłatą, mógł sprawdzić, czy nie został oszukany przez sprzedawcę. Przy ratuszu stał też pręgierz.

Inny charakterystyczny element średniowiecznego Koszalina – którego fragmenty możemy oglądać i dziś – to mury miejskie. Ich budowa ruszyła pod koniec XIII wieku, przy czym cegieł dostarczało siedem cegielni miejskich. Budowa murów przeciągała się bardzo długo, ich pierścień nie zamknął się jeszcze w 1310 roku. Ostatecznie, gdy udało się go zamknąć, mury miejskie Koszalina liczyły półtora kilometra długości, a ich wysokość sięgała sześciu metrów. Umocnione zostały 46 czatowniami. Resztki średniowiecznych murów miejskich zachowały się do dziś przy ulicach Kazimierza Wielkiego, Bolesława Krzywoustego, Młyńskiej. Do miasta prowadziły tylko trzy bramy: Młyńska od północy, Nowa od wschodu i Wysoka od strony południowej.
Jednak do naszych czasów najlepiej zachowała się koszalińska katedra. Budować ją rozpoczęto w 1300 roku, a zakończono 33 lata później (z zewnątrz zmieniła się niewiele). Przez wieki w północno-wschodniej części miast usytuowany był też klasztor cysterek, które w 1278 roku do Koszalina sprowadził biskup Herman von Gleichen.
Ze swoim średniowiecznym architektonicznym charakterem Koszalin pożegnał się w 1718 roku, gdy miasto niemal doszczętnie spłonęło podczas wielkiego pożaru. Odbudowane zostało między innymi dzięki intensywnej pomocy króla pruskiego Fryderyka Wilhelma.

Narodziny miasta
23 maja 1266 Koszalin narodził się jako miasto. Tego właśnie dnia biskup kamieński Herman von Gleichen, właściciel ziemi koszalińskiej, wystawił akt lokacyjny dla Koszalina (stało się to w klasztorze cystersów w Bukowie Morskim). Organizację miasta i praktycznie wybudowanie go niemal od podstaw powierzył dwóm niemieckim kolonistom, niejakim Markwardowi i Hartmanowi. Jak na tamte warunki biskup hojnie uposażył miasto, nadając mu 100 łanów ziemi i 10 łanów lasu bukowego. Zwolnił też miasto z płacenia podatków przez okres sześciu lat oraz zezwolił na bezpłatne rybołówstwo, wyręb drzewa z lasów biskupich.
Nadanie praw miejskich było dla Koszalina fundamentalnym wydarzeniem. Bowiem z niewielkiej osady usługowej, która świadczyła usługi na rzecz placówki norbertanów mieszczącej się na Górze Chełmskiej, pod względem prawnym przekształcił się w samodzielny ośrodek gospodarczy mogący decydować o własnym losie. Prawo, na którym dokonano lokacji, gwarantowało autonomię gminy, wolność osobistą mieszczan, wolność handlu.
Intencje biskupa kamieńskiego były takie, aby Koszalin w przyszłości pełnił rolę silnego ośrodka gospodarczego, który jednocześnie strzec będzie granicy posiadłości biskupów. Co ważne, bliska odległość do Bałtyku dawała szansę rozwoju handlu morskiego, co też w przyszłości nastąpiło.

Port Koszalin
Kilkaset lat temu na jeziorze funkcjonował port należący do Koszalina, a po Bałtyku pływały statki należące do koszalińskiej floty handlowej. Własny port morski Koszalin założył w połowie XIV wieku, gdy koszalińskim władzom udało się wykupić zachodnią część brzegu Jamna. Portową bazę stanowiły dwie wsie rybackie: Unieście i Czajcze, leżące na Mierzei Jamneńskiej, oddzielającej jezioro od morza. Załadunek i rozładunek statków odbywał się za pomocą małych łodzi, które później przepływały przez całe jezioro i przybijały do jego południowego brzegu, w pobliżu wsi Jamno. Tam przekładano towary na wozy, które przewoziły je do Koszalina. Towary, które wysyłał Koszalin przebywały dokładnie tą samą drogę, tylko oczywiście w przeciwnym kierunku. Morski handel rozwijał się tak dynamicznie, że na przełomie XV i XVI wieku Koszalin, zafundował sobie całkiem sporą flotę handlową złożoną z niedużych okrętów. A że ich kapitanowie nie bali się dalszych rejsów to statki z koszalińską flagą regularnie zawijały do portów w Gdańsku, Straslundzie i Lubece, a nawet do portów skandynawskich. Czym wówczas handlowano? Głównie zbożem, miodem, rybami, drewnem, solą, wyrobami żelaznymi i kamieniarskimi, winem oraz miedzią (śledzie łowiono najczęściej na łowiskach u duńskich wybrzeży Skanii).

Dwaj burmistrzowie
Przed wiekami w Koszalinie rządziło dwóch burmistrzów, a radnych wybierała tylko część mieszkańców. Władzę w mieście sprawowała rada miejska, a na jej czele, co ciekawe, nie stał jeden, ale dwóch burmistrzów. Pieczę nad majątkiem miejskim sprawowali dwaj podskarbi. To właśnie oni dbali o skarbiec, czyli o miejską kasę. W owym czasie rajcy miejscy nadzorowali sprawy handlu, rzemiosła i ceł, rolnictwa, bezpieczeństwa, urządzeń przeciwpożarowych Zajmowali się też nadzorem nad administracją instytucji dobroczynnych. Co ważne, we władzach miejskich zasiadali reprezentanci nie tylko samych mieszczan. Znajdowali się tam również przedstawiciele okolicznej szlachty, którzy na terenie miasta nabyli nieruchomości i zarazem stali się obywatelami miejskimi.

Trwa sezon na arbuzy. Jak wybrać najlepszego?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie