Jesteś sąsiadem dużego sklepu? Masz prawo do spokoju

    Jesteś sąsiadem dużego sklepu? Masz prawo do spokoju

    Marzena Sutryk marzena.sutryk@gk24.pl

    Głos Koszaliński

    Aktualizacja:

    Głos Koszaliński

    Publikujemy raport poświęcony walce z hałasem. Chodzi o uciążliwości, na które skarżą się zwłaszcza sąsiedzi dużych sklepów. Dostawy towarów o świcie, praca urządzeń chłodniczych, czy wentylacyjnych mogą nie jednego wyprowadzić z równowagi.
    Jedynym specjalistą od pomiaru poziomu hałasu jest w koszalińskiej delegaturze WIOŚ inspektor Anna Płóciennik, która z urządzeniem do pomiarów musi jeździć

    Jedynym specjalistą od pomiaru poziomu hałasu jest w koszalińskiej delegaturze WIOŚ inspektor Anna Płóciennik, która z urządzeniem do pomiarów musi jeździć na każde wezwanie i to nieważne, czy dotyczy to Koszalina, czy np. - jak ostatnio - Białogardu, gdzie ktoś poskarżył się na hałasy spowodowane pracą piekarni. ©Fot. Radek Koleśnik


    Okazuje się, że Józef W., sportowiec z Koszalina, który wywołał awanturę w koszalińskiej Galerii Kosmos - za co usłyszał już zarzuty - dotknął wierzchołka góry lodowej. Przypomnijmy sprawę, choć nasi Czytelnicy zapewne doskonale pamiętają tłumaczenie dotyczące całego zajścia. Mistrz kickboksingu, który poszarpał ochroniarza, uderzył dostawcę, przyznał bowiem, że to hałasy spowodowane dostawą towaru do pobliskiego sklepu wyprowadziły go z równowagi. Narzekał, że niemal co rano - miedzy godziną 5 a 6 - koło jego bloku podjeżdżają ciężarówki, które hałasując, budzą wszystkich wokół. W. nie wytrzymał i - jak sam mówi - zrobił "mały kipisz". Jednak nie o sposób, w jaki interweniował, chodzi nam tym razem, a o to, co może zrobić każdy zwykły śmiertelnik, gdy znajdzie się w podobnej sytuacji.

    Piąta rano,
    przywieźli bułki
    Na naszym forum internetowym od razu odezwali się internauci, którzy przyznawali, że mają podobne problemy z hałasem. Też narzekali m. in. na poranne dostawy np. w Lidlu, czy Biedronce albo na hałasujące urządzenia chłodnicze, czy klimatyzatory.
    Co może zrobić każda z tych osób? Jakie ma prawa? Gdzie może się starać o rozwiązanie problemu? - W pierwszej kolejności trzeba rozmawiać z kierownikiem, właścicielem budynku, skąd dochodzi hałas, i próbować dogadać się w ramach tzw. stosunków dobrosąsiedzkich. Jak to nie odniesie skutku, wówczas można zgłosić się do nas albo zadzwonić - my jesteśmy od podejmowania takich interwencji albo sanepid - mówi Jerzy Kamiński, kierownik koszalińskiej delegatury Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. I co ważne - badania poziomu hałasu są prowadzone przez inspekcję za darmo.

    Ile czasu inspekcja ma na zareagowanie na zgłoszenie? Maksymalnie 60 dni. Z tym, że - co wielu może zaskoczyć - musi zawiadomić zainteresowane strony, że będzie taka kontrola. - Zmieniły się przepisy w zakresie swobody działalności gospodarczej i te nie pozwalają nam na działanie z zaskoczenia - wyjaśnia kierownik.

    Na miejsce kontroli idzie inspektor, który zabiera ze sobą urządzenie pomiarowe - to jest niewielkie, porównywalne z dużą krótkofalówką, do tego mikrofon. Pomiary są prowadzone na zewnątrz budynku, w którym mieszka osoba skarżąca się na hałasy. - Pomiar trwa zazwyczaj kilka minut i jest prowadzony z przerwami po kilka razy - dodaje Jerzy Kamiński. - Od razu jednak nie wiadomo, czy doszło do przekroczenia norm. Konieczne jest przeliczenie tego komputerowo według konkretnych wzorów.

    Co się dzieje dalej, gdy inspekcja stwierdza, że doszło do przekroczenia dopuszczalnej normy poziomu hałasu? Dodajmy, że przykładowo w strefie śródmiejskiej w mieście powyżej 100 tys. mieszkańców te normy to 55 decybeli w dzień i 45 decybeli w nocy (godziny 22 - 6). - Wydajemy zarządzenia pokontrolne i jednocześnie kierujemy zawiadomienie do odpowiedniego starosty - dodaje kierownik. - Ten ma obowiązek wydać decyzję, w której określi dopuszczalne normy hałasu dla konkretnego obiektu. Wówczas my na tej podstawie znowu przeprowadzamy kontrolę i jeżeli ponownie stwierdzimy przekroczenie, wówczas możemy ukarać delikwenta (patrz ramka). Z tym, że osoba ukarana może się od tego odwołać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego albo do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska.

    Interwencje
    w zeszłym roku
    Koszalińska Inspekcja Ochrony Środowiska zajęła się w ubiegłym roku 11 zgłoszeniami dotyczącymi nadmiernego hałasu. Wśród skarg cztery dotyczyły zakładów przetwórstwa drzewnego, trzy warsztatów ślusarskich, po jednym w sprawie hałasującej suszarni zboża, zakładu napraw, dyskoteki, a nawet kwiaciarni, a konkretnie wentylatora zamontowanego przy budynku. - W sześciu przypadkach stwierdziliśmy przekroczenie dopuszczalnych norm o 0,4 do 15 decybeli - mówi Jerzy Kamiński, szef Inspekcji Ochrony Środowiska w Koszalinie. Co się dalej działo z tym sprawami? - Wydaliśmy zalecenia, by właściciele obiektów podjęli wszelkie działania, by wyeliminować uciążliwości. W jaki sposób to zrobią - czy to będą ekrany, czy inne metody - to już ich sprawa - wyjaśnia Jerzy Kamiński. - Jak dotąd nie wiemy jednak, czy wykonali zalecenia, bo nie mogliśmy przeprowadzić kontroli - czekamy bowiem na stosowne decyzje od odpowiednich starostów - przyznaje Jerzy Kamiński.

    Na kłopoty
    sanepid
    - Jako inspekcja sanitarna wykonujemy pomiary poziomu hałasu związane z instalacją zamontowaną w budynku, jak np. winda - mówi Ewa Dawidziuk, dyrektor koszalińskiego sanepidu. - Prowadzimy także pomiary związane z funkcjonowaniem urządzeń poza budynkiem - np. wentylator sklepowy, klimatyzator. Nie zajmujemy się natomiast dyskotekami albo innymi imprezami i przyjęciami, które np. prowadzi dom weselny. I co istotne: nasze pomiary są prowadzone w mieszkaniu osoby skarżącej się na problem - to tam sprawdzamy, jaki jest faktycznie poziom hałasu.

    Sanepid w kwestii hałasu działa w dwojaki sposób - może wykonywać badania poziomu hałasu na płatne zlecenie albo interweniuje w odpowiedzi na skargę mieszkańca; wówczas instytucja nie pobiera opłaty. - Nie przyjmujemy anonimów - zastrzega dyrektor Dawidziuk. - Trzeba dostarczyć do nas na piśmie konkretną skargę, wskazać adres, gdzie dochodzi do hałasów, podpisać się pod tym pismem. My mamy wówczas 30 dni na reakcję. Wszczynamy postępowanie i gdy stwierdzamy przekroczenia, wówczas dajemy zalecenia. Sprawca hałasu ma 7 dni, by usunąć uchybienia. Jeżeli delikwent milczy, wtedy jest ponowna kontrola i jeżeli nic się nie zmieniło, wówczas karzemy grzywną - ta może sięgać 50 tys. złotych. Rzadko jednak dochodzi do takich sytuacji, gdyż zazwyczaj osoba, czy firma zobowiązana do usunięcia uchybień, załatwia to od ręki.

    Jak taka interwencja sanepidu wygląda w praktyce? Konkretny przykład - zgłoszenie
    mieszkańca z ul. Andersa w Koszalinie na hałasujący wentylator przy sklepie Biedronka. - Stwierdziliśmy przekroczenia i w efekcie - w odpowiedzi na nasze zalecenia - Biedronka wygłuszyła urządzenie. Byliśmy tam ponownie z kontrolą i wszystko jest już w porządku - mówi Ewa Dawidziuk. - Z tym, że - w skutek zmiany przepisów - przed kontrolą mamy obowiązek powiadomić o tym kontrolowanego i to nie jest nasz wymysł.

    Z dostawami
    nie jest tak łatwo
    Jednocześnie dyrektorka przyznaje, że w przypadku hałasów, jakie powstają przy dostawach towarów, stwierdzenie, że ktoś przekroczył dopuszczalne normy poziomu hałasu, jest bardzo trudne. - To dlatego, że to tzw. hałas chwilowy. Gdy rozłożymy go na godziny, zgodnie z wzorem, który służy do obliczeń, wówczas nijak nie wyjdzie, że doszło do przekroczenia. Co innego, gdy ktoś mieszka np. przy bazie transportowej, gdzie ciągle jeżdżą ciężarówki.
    Dodajmy jeszcze, że w sanepidzie kierują się nieco innymi normami, niż te, którymi operuje WIOŚ.

    - Bo oni mierzą wpływ hałasu na środowisko, tzn. poza budynkiem, a my wpływ na konkretne mieszkanie, ludzi - mówi Ewa Dawidziuk. - U nas dopuszczalny hałas, który dochodzi do mieszkań od urządzeń zamontowanych w budynku, jak np. winda, to 35 dB w dzień i 25 dB w nocy. Gdy urządzenia, np. wentylatory, są na zewnątrz - to normy poziomu hałasu dochodzącego do mieszkania, wynoszą odpowiednio 40 i 30.
    Które normy są brane pod uwagę w przypadku wyciągania konsekwencji wobec sprawcy hałasu? To oczywiście zależy od tego, kto prowadził kontrolę - sanepid, czy inspekcja ochrony środowiska.

    Dla porównania
    Szum drzew wytwarza odgłosy na poziomie 10 decybeli; szum w pomieszczeniach biurowych to 50 decybeli; odkurzacz wytwarza hałas na poziomie 70- 80 decybeli; motocykl może dać 100 decybeli; wybuch petardy to 150 decybeli; wybuch bomby to 230 decybeli.

    Jakie kary?
    Inspekcja Ochrony Środowiska może wymierzyć kary finansowe za szkodliwy wpływ hałasu na otoczenie. Stawki zależą od pory dnia, kiedy dochodzi do przekroczenia dopuszczalnych norm. Kara jest naliczana każdego dnia od chwili stwierdzenia przekroczenia. Gdy poziom hałasu przekracza normy o 1 - 5 dB, to jest to 9,42 zł za każdy decybel przekroczenia w ciągu dnia i 11,79 zł w nocy. Przy przekroczeniu powyżej 15 dB stawka wynosi 35,35 zł w dzień i 42,45 zł w nocy.

    Już dziś wiadomo, że w przyszłym roku te stawki będą wyższe i odpowiednio będą wynosiły: 9,82 zł i 12,29 zł oraz 36,83 zł i 44,23 złotego.
    Gdzie dzwonić w regionie?

    Masz problem z uciążliwym hałasem za oknem? Denerwuje cię praca sklepowego wentylatora w pobliżu twojego mieszkania? Masz prawo zgłosić sprawę do Inspekcji Ochrony Środowiska (telefon: 0-94 34 80 400 - 401; ul. Zgody 23 w Koszalinie. Instytucja zajmuje się zgłsozeniami z terenu byłego województwa koszalińskiego.

    Możesz też interweniować w sprawie uciążliwego hałasu w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Koszalinie przy ul. Zwycięstwa 136 (tel. 0-94 342 40 85); w Białogardzie przy ul. Przechodnia 2 (tel. 0-94 312 20 55); w Szczecinku przy ul. Ordona Juliana 22 (tel. 0-94 374 05 59); w Kołobrzegu przy ul. Waryńskiego 8 (tel. 0-94 352 35 54).

    Czytaj treści premium w Głosie Koszalińskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (24)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (24) forum.gk24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo