Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Ptaki zaatakowały ludzi. Władze apelują do mieszkańców o ostrożność

Jakub Roszkowski
Mewa na kominie jednego z budynków przy ul. Grunwaldzkiej w Białogardzie. Ptaki tego gatunku opanowały miasto. Stały się agresywne, bo chronią swoje pisklęta
Mewa na kominie jednego z budynków przy ul. Grunwaldzkiej w Białogardzie. Ptaki tego gatunku opanowały miasto. Stały się agresywne, bo chronią swoje pisklęta Grzegorz Galant
To nie żart, agresywne mewy, chroniąc swoje pisklęta, zaczęły atakować prze-chodniów Władze Białogardu apelują do mieszkańców o ostrożność.

- Najpierw zbagatelizowałem ten sygnał, uznałem, że to żart. Jednak gdy zgłoszeń o agresywnych ptakach w mieście zaczęło do nas docierać coraz więcej, zbadaliśmy sprawę - relacjonuje Krzysztof Bagiński, burmistrz Białogardu.

I rzeczywiście, okazuje się, że w okolicach białogardzkiego Parku Orła Białego, wzdłuż ulicy Grunwaldzkiej oraz na placu Wolności pojawiło się wyjątkowo dużo mew. Ptaki - co potwierdzają też nasi Czytelnicy - są nad wyraz odważne, wręcz agresywne.
- Podlatują wyjątkowo blisko, jedna z tych mew dotknęła nawet szponami głowy mojego syna. Poczułam się jak w jakimś horrorze - opowiada pani Małgorzata, mama czteroletniego Iwo. Grzegorz Galant, nasz fotoreporter z Białogardu, rozmawiał z wieloma mieszkańcami i wszyscy potwierdzają: ptaki, zwłaszcza mewy, są w tym roku wyjątkowo agresywne.

W białogardzkim ratuszu proszą więc mieszkańców o ostrożność, przede wszystkim opiekę nad małymi dziećmi w okolicach parku. - Mewy nie atakują ludzi same z siebie - przypominają w wydziale ochrony środowiska. - Robią to tylko wtedy, gdy uznają, że z naszego powodu może być zagrożone życie ich młodych. Mewy przestaną więc być agresywne, gdy ich młode się usamodzielnią. A to nastąpi zadwa, najwyżej trzy tygodnie. Wówczas ptaki opuszczą gniazda, a administracja lub właściciele budynków będą mogli je usunąć, by mewy nie mogły już tam wrócić.

Skąd w ogóle wzięły się tu mewy? - Poniekąd to wina nas samych. Znalazły tu pożywienie - odpowiada burmistrz Bagiński. - Ludzie lubią dokarmiać ptaki, ale latem takie zachowanie nie ma sensu. Niestety, przyzwyczailiśmy już te mewy do dokarmiania. A one najpierw będą czekać na pożywienie, potem będą się go już domagać. Jeśli nie będziemy ich dokarmiać, one w końcu się od nas wyprowadzą. Bo dokarmiając, tylko wyrządzamy im krzywdę. Przez to ptaki zatracają instynkt zdobywania pożywienia.
Miasto nie może podjąć wobec mew zdecydowanych kroków; to ptak znajdujący się pod ochroną.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!