Stargard. Rozprawa księdza-pedofila odbędzie się za zamkniętymi drzwiami. Sąd uznał, że temat jest zbyt drastyczny

Emilia Chanczewska /gs24.pl
Fot. Emilia Chanczewska/gs24.pl
Udostępnij:
Stargardzki sąd przychylił się do wniosków, by w całości wyłączyć jawność ponownej rozprawy. Wnioski te składał prokurator z Pyrzyc i obrońca oskarżonego o pedofilię byłego księdza.

Pochodzący ze Szczecina 33-letni Roman B. przez ponad trzy lata pełnił posługę jako ksiądz katolicki, ostatnio w parafii św. Józefa przy kościele św. Jana w Stargardzie.

W lutym skazany został na 8 lat więzienia za molestowanie małoletniej dziewczynki spod Pyrzyc. Kościół przeniósł go do stanu świeckiego. Sprawa była w apelacji i wróciła na stargardzką wokandę. Dzisiaj prokurator podkreślał, że podczas procesu pojawić się mogą treści, naruszające dobre obyczaje.

- Jawność zostaje wyłączone ze względu na dobre obyczaje oraz naruszenie ważnego interesu małoletniej pokrzywdzonej - uzasadniała decyzję sędzia Halina Waluś.

Sąd powołał 12 świadków. Wśród nich byli dyrektorka szkoły pod Pyrzycami, w której uczyła się pokrzywdzona, jej nauczyciele, szkolny pedagog. Była też siostra zakonna, dyrektor domu dziecka w Czernicach, gdzie dziewczyna trafiła ze swoim bratem, mediatorka z Sądu Okręgowego. Zeznawała także kobieta, która przez prawie 4 miesiące, w pierwszej połowie 2007 r., mieszkała pod jednym dachem z pokrzywdzoną w Szczecinie, w mieszkaniu należącym do matki byłego księdza. Romana B. zna od lat, razem chodzili na pielgrzymki. Prosił ją, by opiekowała się młodszą dziewczynką.

- Wina leży po obydwu stronach - uważa pani Aurelia. - Romek niby chciał jej pomóc, wyciągnął ją od rodziny i tak to się skończyło. Ona była nim zafascynowana, zauroczona i wydaje mi się, że sama tego chciała. Nie mam o niej dobrego zdania. Nie chciała się uczyć, popalała papierosy.

Pani Aurelia opowiada też, że ks. Roman przyjeżdżał do mieszkania, ale na krótko, nigdy nie zostawał w nim na noc.

- Przytulał ją, ale w opiekuńczy sposób - uważa była współlokatorka dziewczyny. - Co było między nimi, wiedzą tylko oni i sam Pan Bóg.

Roman B. na rozprawę został dowieziony z aresztu śledczego w Szczecinie, gdzie siedzi od końca czerwca 2008 r. Zgodził się na jej przeprowadzenie mimo nieobecności jednego z dwóch swoich obrońców.

Źródło: Stargard: Ksiądz-pedofil odpowie za zamkniętymi drzwiami. Sąd uznał, że seks z 13-latką to zbyt drastyczny temat-www.gs24.pl

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Szatan
To niezły ten Wasz bóg co to niby wie a nie przeciwdziała choć może a może on też sobie młode baranki bzyka dlatego rozumie i w pełni aprobuje pedofilskie wybryki swoich sług Nic dadać nic ująć ALLELUJA I DO PRZODU (żeby życie miało smaczek raz dziewczynka raz chłopaczek) Sprawe jak najbardziej utajnić no bo przecie On też tylko człowiekiem jest a że go jak raz Szatan opętał nie jego to przecie wina dobrze tylko że na moje dziecko nie trafił bo wtedy żadnej sprawy by nie było i żadnego dziecka więcej już by nie skrzywdził
Więcej informacji na stronie głównej Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie