Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Dramatyczny apel o adopcje zwierząt. Schroniska muszą ograniczyć liczbę psów

Katarzyna Świerczyńska
Katarzyna Świerczyńska
Pedro. Jest w schronisku od siedmiu lat i powoli traci nadzieję na prawdziwy dom. Ostatnio ma kryzys i niechętnie wychodzi na wybieg. Pilnie szuka człowieka, który pokaże mu, że psia starość może być fajna.
Pedro. Jest w schronisku od siedmiu lat i powoli traci nadzieję na prawdziwy dom. Ostatnio ma kryzys i niechętnie wychodzi na wybieg. Pilnie szuka człowieka, który pokaże mu, że psia starość może być fajna. Andrzej Szkocki
Wolontariusze błagają o przygarnianie schroniskowych psów. Po wejściu w życie nowych przepisów, które ograniczają liczbę psów w boksach, schronisko w Choszcznie wypowiedziało umowy dziewięciu gminom, które rozpaczliwie szukają nowego miejsca dla zwierząt. Problem w tym, że nigdzie tego miejsca nie ma.

Niewidomy Łatek sprytnie wyskakuje z boksu, omijając metalową poprzeczkę. Uważnie węszy, jest czujny i aż trudno uwierzyć, że nic nie widzi. Kilkanaście boksów dalej staruszek Florek jest tak zrezygnowany, że nawet nie ma ochoty wyjść ze swojej budy. Wolontariusze o takich psach - starszych, schorowanych, zwykle dużych - mówią bez ogródek: nieadopcyjne. Teraz jednak stają na głowie, żeby kilkudziesięciu takim czworonogom ze schroniska w Choszcznie znaleźć domy.

- To zwierzęta po przejściach. Zmiana schroniska na inne będzie dla nich kolejnym ciosem - mówi Katarzyna Plata, wolontariuszka z choszczeńskiego przytuliska. Problem w tym, że nie ma dla nich żadnego nowego miejsca.

- Od tygodnia dzwonię po wszystkich schroniskach, piszę mejle, proszę. Dzwoniłem do Koszalina, Szczecina, Kołobrzegu, wszędzie. A najgorsze, że nie jesteśmy jedyni. Żadne schronisko w województwie nie chce podpisać z nami umowy - mówi Grzegorz Korol z Urzędu Gminy Świdwin.

Obok Świdwina jeszcze dziewięć innych gmin, między innymi Rąbino i Sławoborze, znalazło się w równie podbramkowej sytuacji. To gminy, którym schronisko w Choszcznie wypowiedziało umowy (czas wypowiedzenia to trzy miesiące).

O co dokładnie chodzi? 27 stycznia w życie weszły nowe przepisy precyzyjnie określające warunki bytowe zwierząt w schroniskach. Minimalna powierzchnia na jedno zwierzę jest uzależniona od jego wagi.

- Do tej pory w jednym boksie mogliśmy mieć dwa duże psy albo trzy małe. Teraz, żeby sprostać wymaganiom, możemy mieć jednego dużego psa w boksie lub dwa małe - tłumaczy Anna Lawrenz, właścicielka schroniska „Po drugiej stronie Choszczna”.

Schronisko dzierżawi teren od gminy i jak podkreśla Anna Lawrenz, nie ma możliwości, aby teren, na którym przebywają zwierzęta, powiększyć.

- To schronisko stare, budowane 14 lat temu, dostosowane do ówczesnych wymogów. Stajemy na głowie, dostawiamy nowe boksy, ale to nie wystarczy. Kilka gmin ubłagało nas, dosłownie płakali do słuchawek, i na razie nie rozwiązaliśmy wszystkich umów, które planowaliśmy - przyznaje Law-renz.

- W ostateczności będziemy szukać poza województwem, napisałem też mejla do Ministerstwa Środowiska i poinformowałem o całej sytuacji. Nie stać nas na budowę własnego schroniska, a nawet jeśli, to trzeba na to kilku lat - dodaje Grzegorz Korol.

Jak mówi, decyzja schroniska w Choszcznie o wypowiedzeniu umowy była dla gminy zaskoczeniem. Nowe przepisy nie są jednak zaskoczeniem dla samych schronisk. Dlaczego nie alarmowały wcześniej? O tym, że muszą dostosować się do nowych wymogów, wiedziały od ponad roku.

- Miałam nadzieję, że jak zmieni się minister, to jednak nie wejdą te przepisy w życie, że może dostaniemy więcej czasu - mówi Lawrenz.

Dramatyczny apel schronisk o adopcje zwierząt

Teraz schroniskom, które nie spełnią wszystkich wymogów, grozi nawet wykreślenie z rejestru. To by jeszcze bardziej pogłębiło dramatyczną sytuację z bezdomnymi zwierzętami.

- Ostatni rok był dla nas bardzo trudny, ponieważ wzrosła liczba porzuceń. Nie mamy miejsca - przyznaje Ewa Mrugowska, kierowniczka szczecińskiego schroniska. To schronisko miejskie i o tym, czy może podpisać umowę z inną gminą, decydują radni.
Również schronisko w Koszalinie pęka w szwach. Nie ma dnia, aby nie trafiały tu nowe psy, głównie porzucone (na rosnącą liczbę porzuceń zwracają uwagę wszyscy).

- W zeszłym roku miasto podpisało umowy z 10 ościennymi gminami i mamy ogromny problem, aby pomieścić wszystkie zwierzęta. Mamy 144 boksy i aż 171 psów. Kiedy mieliśmy tylko psy z terenu Koszalina, jeszcze jakoś dawaliśmy radę, teraz jest to wręcz niemożliwe - mówi Bogumiła Tiece, kierowniczka schroniska w Koszalinie.

Koszalin nie miał wyjścia, bo przyjął m.in. część psów z zamkniętego schroniska w Białogardzie, gdzie dochodziło do znęcania się nad zwierzętami. Bogumiła Tiece uważa, że gminy powinny większy nacisk położyć na samo zapobieganie bezdomności zwierząt. To m.in. kwestia kastracji i sterylizacji psów i kotów oraz chipowanie zwierząt.

Według informacji, jakie przekazał nam Wojewódzki Inspektorat Weterynarii (WIW), na Pomorzu Zachodnim jest obecnie 13 działających schronisk. W roku 2022 dysponowały 1749 miejscami dla psów i 918 miejscami dla kotów. Przyjęto do nich w sumie 2429 psów i 1549 kotów. Szczegółowe dane za rok 2023 mają być znane dopiero na koniec kwietnia. Liczba przyjętych jest większa od liczby miejsc, gdyż jednocześnie dokonywane są adopcje czy zwroty zaginionych zwierząt do właścicieli.
Wciąż nie wiadomo, czy wszystkie schroniska spełniają nowe wymogi.

- Do tej pory nie dotarły do nas sygnały dotyczące rezygnacji z działalności lub ograniczenia działalności przez schroniska ze względu na nowe wymagania - mówi Jacek Grzelak, starszy inspektor weterynaryjny ds. ochrony zwierząt z WIW w Szczecinie.
Jak tłumaczy, schroniska są kontrolowane przez powiatowych lekarzy weterynarii dwa razy w roku.

- Kontrole wykonywane w roku 2023 nie obejmowały wymagań, które obowiązują teraz, tak więc konkretne dane o niespełnianiu przez schroniska nowych wymagań będą znane po pierwszym półroczu - dodaje Jacek Grzelak.

Podczas naszej wizyty w schronisku w Choszcznie do nowego domu pojechał jeden pies. Po schroniskową Sonię przyjechali Jakub i Beata z Czarnej Łąki. - Dwa tygodnie temu wyszyliśmy na spacer z Sonią i zakochaliśmy się w niej - mówi pan Jakub.

Razem z żoną musieli przejść procedurę adopcyjną, która zakłada m.in. trzy spacery z wybranym psem. To czas na wspólne zapoznanie się i podjęcie odpowiedzialnej decyzji. Sonia po wyjściu za bramy schroniska została Melą, bo tak teraz będą na nią wołać nowi opiekunowie.

Lista psów do adopcji ze szczegółowymi opisami, także lista psów, które pilnie szukają domów, znajduje się na stronie internetowej: schroniskochoszczno.pl

od 7 lat
Wideo

iPolitycznie - Przemysław Czarnek

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Dramatyczny apel o adopcje zwierząt. Schroniska muszą ograniczyć liczbę psów - Głos Szczeciński