Lokale od dziś czekają na klientów. Na jakich zasadach?

Joanna Boroń
Joanna Boroń
Dezynfekcja stolików, praca w maseczkach, odpowiednie rozmieszczenie stolików - to tylko niektóre w wymogów narzuconych przez rząd.
Dezynfekcja stolików, praca w maseczkach, odpowiednie rozmieszczenie stolików - to tylko niektóre w wymogów narzuconych przez rząd. Radek Koleśnik
Udostępnij:
Od dziś możemy iść do lokalu na obiad, kawę, czy kufel piwa. Nie oznacza to jednak, że wszystko wróciło do normy.

W czasach koronawirusa jedzenie i picie na mieście rządzi się nowymi prawami. Dla zarządzających lokalami, które postanowiły dziś wrócić do „gry”, ostatnie dni były bardzo pracowite. Dostosowanie się do rządowych wytycznych wymaga czasu, środków i dużo cierpliwości.

Robert Olejniczak, manager restauracji Park Caffe, przyznaję, że długo studiował wytyczne i ich interpretację tak by wszystko było gotowe na przyjęcie w poniedziałek pierwszych gości.

Niektórzy właściciele lokali do ostatniej chwili zastanawiali się, czy otworzyć dziś lokale, bo stosując się do nowych zasad, nie wiedzą, że im się to opłaci. Dla wielu miejsc, szczególnie tych mniejszych, regulacja, które określa, że na jednego klienta potrzeba 4 metry kwadratowe przestrzeni (i to liczonej bez kuchni czy zaplecza) oraz 2 metry między stolikami, oznacza, że mogliby przyjmować jednocześnie zaledwie kilku klientów.

- Musiałbym usunąć połowę z moich kilku stolików - mówi, pragnący zachować anonimowość, właściciel lokalu.

- A to oznacza, że się napracujemy i nawet, najprawdopodobniej, na koszty nie zarobimy. Na dodatek do kawiarni, czy restauracji ludzie chodzą też dla klimatu, a w tych nowych realiach o ten klimat naprawdę nie będzie łatwo - komentuje.

Rząd ogłosił trzeci, przedostatni etap znoszenia ograniczeń związanych z koronawirusem. Od poniedziałku, 18 maja będziemy mogli skorzystać z usług fryzjera i kosmetyczki, a także pójść do restauracji i kawiarni. Podwyższony zostanie również limit pasażerów w transporcie publicznym. Sprawdź, jakie zasady będą obowiązywały od 18 maja.Przejdź dalej i zobacz nowe zasady --->

Nowe zasady w restauracji i u fryzjera. Sprawdź, co się zmie...

Wiele lokali po długiej przerwie dziś się otwiera dla swoich klientów. Zarówno ich właściciele jak i potencjalni klienci zastanawiają się, jak będzie wyglądać biesiadowanie w czasach walki z koronawirusem.

Wytyczne rządowe nie tylko ograniczają ilość klientów, ale też wprowadzają surowy reżim sanitarny. Klienci, gdy już usiądą do stolika mogą zdjąć maseczki, nie muszą mieć rękawiczek. Co innego obsługa - ta ma obowiązek noszenia środków ochronnych i dezynfekowania stolików po każdym kliencie.

Wyłączenie z użycia suszarek nadmuchowych, stosowanie w łazienkach papieru do wycierania rąk i obowiązkowa dezynfekcja rąk dla klientów wchodzących do lokalu to kolejne z wymogów. Dla lokali, które tak jak koszaliński Przystanek Zapiekanka, działały przez ostatnie tygodnie, to nic nowego.

Jak zdradza Michał Gołasz, jedzenie na wynos, tak jak i to podawane od dziś klientom, będzie przygotowywane w rękawiczkach, maseczkach, powierzchnie robocze i te, z dostępne dla klientów będą dezynfekowane.

Nowe zasady kosztują

Mniej klientów, większe wymagania, konieczność zapewnienia pracownikom ciągle skandalicznie drogich rękawiczek, maseczek czy płynów do dezynfekcji, na pewno wpłynie na koszty funkcjonowania. Czy wpłynie na ceny? Restauratorzy przyznają, że kalkulują. Z jednej strony w tym niepewnym czasie najważniejsze jest przyciągnięcie klientów, przekonanie ich, że warto wrócić i że jest to bezpieczne, z drugiej strony oczywiście jest rachunek ekonomiczny.

Już ponieśli straty - szczególnie na weselach, komuniach, które zawsze są finansowym zastrzykiem dla ich firm. Mówią, że zapewne będą musieli przemyśleć ceny, ale dają sobie na to trochę czasu.

Galerie handlowe w Koszalinie znów czynne [ZDJĘCIA]

Szansa na uratowanie sezonu?

Otwarcie lokali to szczególnie dobra wiadomość dla przedsiębiorców z branży turystycznej, którzy mają nadzieję, że tegoroczny sezon, choć zaczyna się o kilka tygodni później, uda się jeszcze jakoś uratować. Na tą decyzje czekali hotelarze, bo bez normalnie działających restauracji, wynajem pokoi jest trudniejszy i mniej opłacalny.

Agnieszka Jaworska, która zarządza Restauracją Lido w Darłówku Zachodnim, ma nadzieję, że ten sezon może być jeszcze do uratowania: - To oczywiście zależy od ogólnoświatowych i ogólnopolskich nastrojów społecznych. Wierzymy w to, że świeże powietrze i czysta woda, jakimi szczyci się Darłowo, zwyciężą i Polacy zaplanują swoje urlopy w naszej uroczej miejscowości, a my ugościmy ich w LIDO najlepiej jak potrafimy, zachowując wszystkie standardy sanitarne. Morze od zawsze miało kojący wpływ, a ten jest nam teraz wyjątkowo potrzebny, bo poziom stresu w społeczeństwie urósł niebywale. Darłowo jest względnie małą miejscowością, to daje kameralność, która jest teraz bardzo pożądana - komentuje.

Prowadzisz lokal gastronomiczny i chcesz dołączyć do naszej akcji?

Restauratorzy, wiemy jak ciężki czas przed Wami, dlatego jako Głos i portal GK24 chcemy pomóc i rozpoczynamy akcję „Zamawiaj do domu”! Na naszych łamach będziemy przedstawiać lokale, które mimo niesprzyjających warunków walczą o przetrwanie i klientów. Wejdźcie na www.gk24.pl/wspieramy-lokalny-biznes i wypełnijcie formularz!

Parki i lasy otwarte. Spacerowiczów w Koszalinie nie brakuje [ZDJĘCIA]

Zobacz także Prezydent Piotr Jedliński o aktualnej sytuacji w Koszalinie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

w magiczny sposób bakcyl nie złapie człowieka jak ten będzie siedział ale jak wstanie to już tak, więc kaganiec mieć trzeba

Przejdź na stronę główną Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie