Niecodzienny proces. Rodzice zarzucają lekarzom podjęcie błędnej decyzji o naturalnym porodzie. Dziecko doznało licznych obrażeń

Mariusz Parkitny / gs24.pl
Rodzice małej Zuzi uważają, że decyzja lekarzy o naturalnym porodzie ich córki była błędem. Dziecko doznało licznych obrażeń. Rodzice domagają się zadośćuczynienia. Dziewczynka ma niedowład rączki. Kaleką zostanie na całe życie.

Zdaniem rodziców, to dlatego, że lekarze źle ocenili jej wagę i zdecydowali się na poród naturalny. W jego trakcie dziecko zaklinowało się ramieniem o spojenie łonowe.

- Jestem przekonany, że doszło do błędu w sztuce lekarskiej, z powodu którego zdecydowano się na poród naturalny, w tym wypadku nieuzasadniony. W tej chwili ustalamy, kto odpowiada za to, co się stało - mówi mec. Wojciech Wojciechowski, adwokat specjalizujący się w sprawach błędów medycznych.

Historia małej Zuzi jest wstrząsająca. Prawie połowę z dziewięciu miesięcy życia spędziła na intensywnej terapii. Wymaga stałej opieki i rehabilitacji. Cierpi na tzw. dystocję barkową. To bardzo rzadki uraz zdarzający się przy porodach dzieci o dużej masie. Zdaniem rodziców lekarze źle ocenili wagę dziecka.

- Badanie usg przed porodem wykazało, że Zuzia waży około 3600 gramów. Lekarze uznali, że nie ma przeszkód, aby żona rodziła naturalnie. Dziwię się, że nie mieli wątpliwości, choćby dlatego, że żona przytyła w ciąży prawie 40 kilogramów. Potem okazało się, że córka ważyła o ponad kilogram więcej, 4700 gramów - mówi Wojciech Cegielski, tata Zuzi.

W trakcie porodu dziewczynka zaklinowała się barkiem o spojenie łonowe. Lekarze nie mogli jej wyciągnąć. Główka rodziła się ok.1,5 godziny, potem doszło do zakleszczenia się barku. Wtedy lekarze wyprosili pana Wojciecha z sali porodowej.

- Ostatnie co pamiętam, to gdy wskoczył na mnie lekarz oraz pielęgniarka i zaczęli wyciskać dziecko - twierdzi Wioletta Cegielska, mama Zuzi.

Dziecko urodziło się w stanie krytycznym. Trafiło na kilka miesięcy na oddział intensywnej terapii. Lista obrażeń jest przerażająca. Oprócz uszkodzenia lewego splotu barkowego, pojawiły się problemy z krzepliwością, uszkodzenie mózgu z niedotlenienia (obrzęk mózgu, liczne wylewy krwi do mózgu), podskórne krwiaki, uszkodzenia nerek, powiększona wątroby i śledziona, niewydolność oddechowo - krążeniowa. Dzięki licznym zabiegom i rehabilitacji większość obrażeń udało się wyleczyć. Ale sprawności w lewej ręce prawdopodobnie nigdy nie uda się przywrócić. Rodzice konsultowali się z najlepszymi specjalistami, m.in. prof. Alain Gilbertem z Francuskiego Instytutu Chirurgii Ręki w Paryżu. Opinie specjalistów są podzielone. Jedni zalecają szybką operację, inni radzą poczekać. Koszt jednej operacji to ok. 5 tys. euro.

Rzadkie powikłanie

Rzadkie powikłanie

Według światowych statystyk, dystocja barkowa dotyka 1-2 dzieci na 1000 porodów.

Zuzia urodziła się w szpitalu w Szczecinie Zdrojach. Placówka zapewnia, że lekarze i personel zachowali się prawidłowo. Postępowanie odszkodowawcze prowadzone przez firmę ubezpieczeniową jest w toku.

- Wyrażamy współczucie i głębokie ubolewanie z powodu cierpienia jakiego zaznała mała Zuzanna i jej matka. Powikłanie w postaci dystocji barkowej płodu może wystąpić w przebiegu każdego porodu. Trudno je przewidzieć, a rozpoznać je można dopiero w drugim okresie porodu i nie zawsze jest możliwe wykonanie cięcia cesarskiego. O wyborze metody przeprowadzenia porodu decyduje szereg czynników, w tym prawdopodobna masa ciała płodu określona za pomocą badania usg. Jest nam bardzo przykro, że do takiego powikłania doszło. Jednak nawet staranna praca personelu oraz wykonywane badania dodatkowe nie zapobiegną w stu procentach tego typu powikłaniom - mówi Magdalena Paczkowska, rzecznik szpitala w Zdrojach.

Źródło:
Pozywa lekarzy za błąd przy porodzie. Dziecko jest chore - gs24.pl

Wideo

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wiśnia :)

Nie musiałam nikomu płacić. Miałam świetne położne - panią Magdę i Hanię, która wtedy prowadziła szkołę rodzenia. Jeżeli chodzi o położne, to poród miło wspominam, a i one dobrze o mnie mówiły
Nigdy nie da się przewidzieć, że pójdzie jak po maśle... Każdy poród jest inny. Nie ma gwarancji, nawet jak zapłacisz, że obędzie się bez komplikacji.

e
ewelina c.
W dniu 13.12.2009 o 10:36, Wiśnia :) napisał:

A niby to lekarze mówią, że za dużo cesarek się robi... ale chyba wtedy, kiedy nie trzeba, a kiedy naprawdę potrzeba, to chcą, by pacjentka rodziła naturalnie. A przecież już sama sytuacja, gdy dziecko jest za duże, nakazuje wykonać cesarskie cięcie. Tak samo jeżeli dziecko nie może przejść przez kanał rodny. Cesarka jest poważną operacją i na pewno niesie za sobą większe ryzyko niż poród naturalny, ale kiedy nie ma innej możliwości, to trzeba podjąć te ryzyko - inaczej dziecku, a i matce może stać się duża, bolesna krzywda. Niby lekarz też jest człowiekiem, ale trzeba mieć na uwadze, że jego nawet niewielki błąd, może kosztować czyjeś zdrowie a nawet życie. Czytając takie sytuacje dopiero docenia się to, że ma się zdrowe dziecko i że poród przebiegł szybko i bez komplikacji. Mi przed samym porodem nie zrobiono nawet usg, ostatnie miałam w 31. tygodniu.Na pewno błędy lekarskie, wynikające z ewidentnego zaniedbania powinny być surowo karane. Szczególnie rodzącą trzeba otoczyć szczególną opieką, bo poród może różnie przebiegać, a sytuacja może się szybko zmieniać. Tak samo wypychanie dawno powinno być zabronione, bo powoduje zbyt wiele szkód. Są inne, bezpieczniejsze metody, niestety nasi lekarze dosyć rzadko je stosują.


W Koszalinie zaplac Maji W.i wszystko pojdzie jak po masle-gwarantuje ,to fajna polozna.
W
Wiśnia :)

A niby to lekarze mówią, że za dużo cesarek się robi... ale chyba wtedy, kiedy nie trzeba, a kiedy naprawdę potrzeba, to chcą, by pacjentka rodziła naturalnie. A przecież już sama sytuacja, gdy dziecko jest za duże, nakazuje wykonać cesarskie cięcie. Tak samo jeżeli dziecko nie może przejść przez kanał rodny. Cesarka jest poważną operacją i na pewno niesie za sobą większe ryzyko niż poród naturalny, ale kiedy nie ma innej możliwości, to trzeba podjąć te ryzyko - inaczej dziecku, a i matce może stać się duża, bolesna krzywda. Niby lekarz też jest człowiekiem, ale trzeba mieć na uwadze, że jego nawet niewielki błąd, może kosztować czyjeś zdrowie a nawet życie. Czytając takie sytuacje dopiero docenia się to, że ma się zdrowe dziecko i że poród przebiegł szybko i bez komplikacji. Mi przed samym porodem nie zrobiono nawet usg, ostatnie miałam w 31. tygodniu.
Na pewno błędy lekarskie, wynikające z ewidentnego zaniedbania powinny być surowo karane. Szczególnie rodzącą trzeba otoczyć szczególną opieką, bo poród może różnie przebiegać, a sytuacja może się szybko zmieniać. Tak samo wypychanie dawno powinno być zabronione, bo powoduje zbyt wiele szkód. Są inne, bezpieczniejsze metody, niestety nasi lekarze dosyć rzadko je stosują.

~Piecia~

Moje dziecko miało wagę 4.6 kg. USG pokazało 4.5, więc mało lekarze się nie pomylili. Jakiś stopień błędu musi być w kalkulowany. Moja żona miała cesarkę, rodziła w Białogardzie. Teraz mam zdrowego syna. Od tego są konsultacje lekarzy, biorą wielką kasę i jeszcze płaczą. Życie i zdrowie ma się jedno, człowiek to nie maszyna. Nie da wymienić części na nowe, za błędy kosztują wiele. Takie postępowanie powinno być karane sądem i ostrymi karami, min. zabranie licencji lekarskiej. Lekarze wiedzą iż mogą popełniać błędy, bo nikt za to ich ukarze. W Białogardzie umarło dziecko przy porodzie przez błąd lekarzy. Sprawę zatuszowano, a on i jak pracowali tak pracują.

~KOSZALIN~

JA TEZ MIALAM 2 DZIECI PO 4,500 NAWET SIE NIE ZALICZALAM DO CESARKI WG. CWANYCH LEKARZY I PRZY PIERWSZYM DZIECKU STRACILAM PRZYTOMNOSC OD WYPYCHANIAMI DZIECKA PRZEZ POŁOŻNE /ZA MOCNO UCISKAŁY NA KLATKE/ DZIECKO WYSZLO SINE I ODRAZU MI JE ZABRANO NIE WIDZIALAM GO . A JA 38 SZWÓW I SAMA Z PORODÓWKI MUSIALAM NIESC CIEZKA TORBE ,OCZY MIALAM ZALANE KRWIĄ.BOŻE PIERWSZY PORÓD BYL DLA MNIE MASAKRA. NIE WSPOMNE ZE ZOSTALAM POTRAKTOWANA JAK PIES. Z BOLAMI NA PORODOWKE A BYŁY SWIETA .LEKARZ POWIEDZIAL ZE MAM CZEKAC NA KORYTARZU BO ON TERAZ SZYJE INNA PACJENTKE. UWIERZCIE CHCIALAM Z TAMTAD UCIEC ,ALE POMYSLALAM GDZIE URODZE JUZ NIGDZIE NIE ZDAZE.MALO TEGO POROD TRWAL A DZIECKO NIEWYCHODZILO ,TO PRZYSZEDL DO MNIE LEKARZ I POWIEDZIAL CYT." TO NIE JEST PRZECHOWALNIA"" BOŻE. A COSIE OKAZALO -POROD TWAŁ TYLKO DZIECKO ZAWIESILO SIE SZELKOWO W PĘPOWINE. I NIEMOGŁ WYJSC. NO ALE NADAL SIE NIE ZALICZAŁAM DO CESARKI. SZOK.NIKOMU TEGO NIE ZYCZE.LEZAŁAM 10 DNI.BO MALY BYŁ CHORY I DO TEGO BYŁ ZAKAZ ODWIEDZIN JA NIEMOGŁAM USIASC NA PUPE Z TYMI SZWAMI I DRENARZEM.A POMOCY ZERO . JAK POSZLAM O 3 SPAC.TO O 6 JUZ MIALAM DZIECKO .PRZEZ 10 DNI BEZ JAKIEGOKOLWIEK ODCIĄŻENIA. JAK POSZLAM WZIĄC PRYSZNIC. TO MNIE ZARAZ WOLALI PANI .... DZIECIAK PANI RYCZY. BOŻE MIALAM TAKA DEPRESJE ZE CHCIAŁAM SIE POWIESIĆ POD PRYSZNICEM.NA DRUGI POROD ZABRALAM MĘZA.CHOĆ NIEJESTEM ZWOLENNIKIEM-PORODU RODZINNEGO--I CO 100% ZMIANY. BO BYL MĄŻ.A ON LUBI SIE ODEZWAC. TO JUZ WIECIE JAK TO JEST,A RACZEJ BYŁO. W KOSZALINIE.POWIEM JEDNO TO MOJE DOMYSŁY ZE CESARSKIE CIECIE KOSZTUJE I WYKORZYSTUJA JE PIELEGNIARKI,DOKTORKI,A BIDOKI JAK MY TO JUZ PRZYPISANY FUNDUSZ SIE SKONCZYL-``BO WYKORZYSTANY ZOSTAL JUZ PRZEZ INNE OSOBY TE WAZNIEJSZE.-

G
Gość

XXI wiek a jeśli chodzi o porody to mam wrażenie,że nic się nie zmienia. Dlaczego ten "cud narodzin" musi nam się tak zle kojarzyć?! Rodziłam 14 godzin (tylko!) i jak położne łaskawie ruszyły tyłki i zostawiły kawkę bo dostały opierdziel od ordynatora dlaczego to tyle godzin trwa- udało mi się urodzić. Pewnie, jakbym wyłożyła 500-600 dodatkowo to miałabym super opiekę, tylko dlaczego mam dawać w łapę skoro uważam, że należy mi się godny poród?! Dziękuję Bogu, że mała jest zdrowa, ale grugiego porodu boję się jak diabeł święconej wody i zapewne za drugim porodem dam w łapę żeby mieć pewność że urodzę w 3-5 godzin a nie 14. MASAKRA!

K
Kołobrzeg

Tez to przeszłam i to dwukrotnie! Rodziłam synów naturalnie i obydwaj urodzili się z porażeniem splotu stawu barkowego, na szczęście po krótkiej rehabilitacji dziś mam zdrowych chłopaków (18 i 12 lat) dodam, że to tez zasługa doktora Ciarki, świetnie poprowadził leczenie.

M
Maria

Moja córeczka w taki sam sposób została uszkodzona (rodziłam w Gorzowie) ważyła 4650 i 55 cm dług. w dzień porodu robiono nam usg stwierdzono że mała może być duża ponad 4 kilo ,ale biorąc pod uwagę że usg moze sie mylić -+40 dkg to jej odjeli i stwierdzili że bedzie miała około 3,8 kg.
Malutka nie mogła się przecisnąć przez kanał rodny doszło do niedotlenienia , teraz ma 7 lat nie chodzi i nie mówi .Po porodzie dostała 10 pkt i po 3 dniach wypuscili nas do domu twierdząc,że mała jest 100% zdrowa

~anna~
W dniu 12.12.2009 o 20:03, ~Anna~ napisał:

Moja córka też urodziła się z porażeniem splotu stawu barkowego, tak samo jak w pani przypadku lekarz prowadzący wycisnął dziecko siłą i jeszcze potrafił powiedzieć( rodzić bo ja kiedyś przepukliny dostane). oczywiście od tamtej pory już minęło 19l lat , ja straciłam zdrowie a córka ma słabą prawą rękę i kłopoty z wykonywaniem niektórtch czynności


Teraz wystarczy Mai zaplacic na boku i poprowadzi sprawe ladnie.Ja tak zrobilam i jest dobrze
~Anna~

Moja córka też urodziła się z porażeniem splotu stawu barkowego, tak samo jak w pani przypadku lekarz prowadzący wycisnął dziecko siłą i jeszcze potrafił powiedzieć( rodzić bo ja kiedyś przepukliny dostane). oczywiście od tamtej pory już minęło 19l lat , ja straciłam zdrowie a córka ma słabą prawą rękę i kłopoty z wykonywaniem niektórtch czynności

W
Wiśnia :)

Niestety, poprzez usg nie da się dokładnie zmierzyć wagi płodu, nie jest to przecież waga... U mnie przez cały okres ciąży mówili, że urodzę bardzo małe dziecko no i w rzeczywistości było inaczej... A przyrost wagi matki też nie przekłada się na przyrost wagi płodu... Ale jeżeli ta pani tak dużo przytyła, to może miała cukrzycę albo gestozę? A to już jest wskazanie do cesarskiego cięcia. Niestety przez to wszystko cierpi teraz te małe dziecko. I, być może jeżeli to rzeczywiście był błąd, to dziecko będzie do końca odczuwać skutki tego błędu...
Co do położnych, to nie one decydują o faktycznym przebiegu porodu, dyspozycje wydaje lekarz. I to on podejmuje decyzję o zastosowanych czynnościach w trakcie porodu, jak i o rodzaju porodu.
Ważne, żeby biegli dokładnie określili, czy to był błąd czy nie.
Dużo zdrowia dla dziecka...

r
rodzic

Ciekawe. Trzeba bylo dac poloznej 500zl za prowadzenie do porodu-one tyle biora i wtedy raczej nie ma problemow

t
ttt

biedne dziecko! tyle cierpienia przez niwuważnych lekarzy...

a
art

i a propos czego jest ten artykul?

Dodaj ogłoszenie