MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Opozycjonistka uniewinniona po 41 latach. Sąd w Koszalinie unieważnił represyjny wyrok z 1982 roku.

Piotr Polechoński
Piotr Polechoński
31 sierpnia 1982 r., Koszalin. Zofia Pietkiewicz (ubrana na biało) w czasie patriotycznej manifestacji, za udział w której została skazana na osiem miesięcy bezwzględnego więzienia.
31 sierpnia 1982 r., Koszalin. Zofia Pietkiewicz (ubrana na biało) w czasie patriotycznej manifestacji, za udział w której została skazana na osiem miesięcy bezwzględnego więzienia. Fot. Jerzy Patan
Sąd Okręgowy w Koszalinie unieważnił represyjny wyrok wydany na koszalińską opozycjonistkę w stanie wojennym. W 1982 roku na osiem miesięcy więzienia skazał ją sędzia Waldemar Płóciennik. Dziś jest sędzią Sądu Najwyższego.

Chodzi o zmarłą w 2003 roku Zofię Pietkiewicz, która spędziła kilka miesięcy w Zakładzie Karnym w Bydgoszczy - Fordonie. Trafiła tu po wyroku, jaki zapadł 2 września 1982 roku w Sądzie Rejonowym w Koszalinie. Została skazana na 8 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności - na podstawie dekretu o stanie wojennym - za znieważenie milicjanta (do „znieważenia” doszło podczas patriotycznej manifestacji, jaka przetoczyła się przez koszaliński rynek 31 sierpnia w 1982 roku). 5 października 1982 roku kara ta została zmniejszona do czterech miesięcy.

W listopadzie ubiegłego roku szczeciński oddział IPN skierował do Sądu Okręgowego w Koszalinie wniosek o stwierdzenie nieważności wyroków z 1982 roku. Teraz, po kilku miesiącach oczekiwania, koszaliński sąd wydał postanowienie, w którym unieważnił oba wyroki: z 2 września i 5 października.

- Sąd uznał, że Zofia Pietkiewicz poprzez swoją działalność walczyła o niepodległy byt państwa polskiego i w tych ramach należy odczytywać wyrok, który zapadł 2 września 1982 roku. Sąd nie miał wątpliwości, że był on niesprawiedliwy i represyjny. I należy go unieważnić. Podobnie jak drugi wyrok, który zmniejszył zasądzoną karę do czterech miesięcy – mówi sędzia Sławomir Przykucki, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Koszalinie.

- To postanowienie to uznanie przez sąd, że Zofia Pietkiewicz po pierwsze jest niewinna, a po drugie, że nie jest pospolitą przestępczynią tylko osobą, której wolność została odebrana za to, że walczyła o wolną i demokratyczną Polskę. Bardzo się cieszymy, że taki jest finał naszego wniosku i czekamy na uprawomocnienie się wyroku, aby wystąpić o jego uzasadnienie – mówi Marek Rabiega, naczelnik działającej w ramach IPN Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie.

Zofia Pietkiewicz została potraktowana najsurowiej ze wszystkich protestujących w sierpniu 1982 roku. Wpływ na to miał fakt, że pełniła funkcję przewodniczącej KZ NSZZ „Solidarność” przy Wojewódzkim Biurze Geodezji i Terenów Rolnych, a w stanie wojennym działała w solidarnościowym podziemiu.
- Niestety, nie możemy prowadzić dalszego postępowania przeciwko tym, którzy taki represyjny wyrok wydali, bo do naszych czasów nie przetrwały żadne dokumenty związane z procesem. Jest tylko jedna kartka z wyrokiem, nic więcej, a to za mało. Nie wiemy jak przebiegał proces, jak zachowywali się sędziowie, a sama Zofia Pietkiewicz nie żyje, nic już nam nie powie - dodaje Marek Rabiega.

Przewodniczącym składu sędziowskiego w 1982 roku był Waldemar Płóciennik - dziś sędzia Sądu Najwyższego. Trafił do niego 2005 roku, u schyłku rządów postkomunistów z SLD (w 2018 roku zapewnił, że skazując Zofię Pietkiewicz „nie sprzeniewierzył się zasadzie niezawisłości, działając na podstawie i w granicach prawa”.)

- To skandal, że w wolnej Polsce sędzia, który wtrącił do więzienia niewinnego człowieka, robi karierę i trafia do Sądu Najwyższego - mówi rozgoryczony Tadeusz Wołyniec, przewodniczący koszalińskiego oddziału Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym.

- Żałuję, że Zosia nie doczekała swojego uniewinnienia, ale cieszę się, że demokratyczne państwo polskie potrafiło nazwać niesprawiedliwość niesprawiedliwością i uniewinnić kobietę, która tak wiele wycierpiała za to, że miała odwagę zaprotestować przeciwko komunistycznym represjom - podkreśla Wołyniec.

Zapowiada też, że wspólnie z rodziną nieżyjącej opozycjonistki członkowie stowarzyszenia zastanowią się, czy po tym, jak wyrok się uprawomocni, wystąpić o odszkodowanie.

- Na pewno wystąpimy z wnioskiem, aby jej imię i nazwisko znalazły się na tablicy wiszącej na jednej ze ścian więzienia na Fordonie. Tablica ta upamiętnia działaczki "Solidarności", które tutaj były przetrzymywane. Do tej pory nazwisko Zosi nie mogło się na niej znaleźć, bo w świetle prawa trafiła tutaj jako pospolita przestępczyni. To był wielki wstyd dla wolnej Polski, że tak długo ta sytuacja była tolerowana. Ale lepiej późno niż wcale i najważniejsze jest to, że prawda zwyciężyła - podkreśla Wołyniec.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Zamieszki przez pokaz Louis Vuitton

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera