Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Szkolny psycholog to dziś za mało. Chcą oddziału psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży w Koszalinie

Joanna Boroń
Joanna Boroń
„Młodzi dla Przyszłości” to nowe stowarzyszenie, którego misją jest zainspirowanie młodzieży do aktywniejszego uczestniczenia w życiu społeczności lokalnej. Petycja była jego pierwszą akcją.
„Młodzi dla Przyszłości” to nowe stowarzyszenie, którego misją jest zainspirowanie młodzieży do aktywniejszego uczestniczenia w życiu społeczności lokalnej. Petycja była jego pierwszą akcją. facebook
Według danych zachodniopomorskiego NFZ, w województwie jest coraz więcej miejsc, w których młodzi pacjenci mogą otrzymać fachową pomoc psychiatryczną czy psychologiczną. Więcej nie oznacza dość, a nawet dużo. Jedyny oddział psychiatryczny dla dzieci i młodzieży jest w szpitalu w Szczecinie. Jest pomysł, by drugi powstał w Koszalinie.

Kilka dni temu delegacja „Stowarzyszenia Młodzi Do Przyszłości” przekazała marszałkowi województwa, wojewodzie oraz zachodniopomorskiemu oddziałowi NFZ petycję o stworzenie w Koszalinie oddziału psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży, podpisaną przez 5607 osób. Sytuacja jest poważna - w całym województwie tylko w Szczecinie jest jedyny oddział psychiatryczny, który przyjmuje dzieci i nastolatków. Na oddziale psychiatrycznym dzieci i młodzieży szpitala w Zdrojach jest w sumie 36 łóżek.

- Średnio hospitalizujemy około 40 osób - twierdzi Małgorzata Wyrębska-Rozpara, ordynator oddziału Psychiatrii Dziecięcej i Młodzieżowej w Zdrojach.

- Dwa lata temu w najtrudniejszym okresie roku było na oddziale jednocześnie 50 chorych. W tym roku - 49, czyli wciąż ponad nasz limit.

To dlatego zdarza się, że szpital nie przyjmuje chorego, zgłaszającego się na oddział. Przyjmowane są jedynie przypadki, w których istnieje zagrożenie życia. A zgłaszają się do niego również osoby spoza zachodniopomorskiego - z okolic Piły, Słupska i Gdańska, a także z lubuskiego i z Małopolski.

Ta trudna sytuacja skłoniła organizatorów akcji do zbierania podpisów pod petycją o utworzeniu oddziału w Koszalinie.

- Naszym zdaniem, w Koszalinie taki oddział musi powstać. Szkolny psycholog to za mało, spotkania w poradni też. W przypadkach trudnych, nagłych takich jak na przykład próby samobójcze - a z takimi często mamy do czynienia - potrzebna jest profesjonalna pomoc tu w Koszalinie - mówi Wiktoria Kwapisz, jedna z inicjatorek akcji.

I liczy, że mocne argumenty, tragiczne przykłady i lista blisko 6 tysięcy podpisów sprawią, że taki oddział uda się w blisko 100-tysięcznym Koszalinie stworzyć.

Tomasz Sobieraj, wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego, obiecuje, że petycja młodzieży zostanie przeanalizowana. Czy uda się taki oddział w Koszalinie uruchomić, np. przy Szpitalu Wojewódzkim, który jest szpitalem marszałkowskim?

- Problemem jest brak specjalistów, szczególnie tych gotowych pracować z najmłodszymi - mówi.

- Rzeczywiście, taka petycja wpłynęła już do naszego urzędu. Została skierowana do wydziału zdrowia - mówi nam Paulina Heigel, rzeczniczka wojewody zachodniopomorskiego.

- Petycja trafiła też do wojewódzkiego konsultanta do spraw psychiatrii dziecięcej. Po zaopiniowaniu przez niego tego dokumentu będziemy na pewno mieli większą wiedzę, jak do sprawy podejść - zapewnia.

Dla wielu młodych ludzi szkoła jest głównym źródłem stresu.

- Pamiętajmy przy tym, że szkoła to nie tylko nauczyciele - podkreśla Małgorzata Wyrębska-Rozpara.

- To przemęczenie nadmiarem nauki i, przede wszystkim, rówieśnicy. A koledzy z klasy naprawdę mogą dokuczyć, wyśmiać, a także pobić. Poza tym jest jeszcze internet, w którym dzieją się rzeczy czasami trudniejsze do przeżycia przez młodego człowieka niż w tzw. realu.

Do tego dochodzą wymagający rodzice, którzy oczekują od swoich dzieci wyników, dobrych ocen, promocji do kolejnych klas... W efekcie stres narasta. Może być tak wielki, że nie każdy uczeń sobie z nim radzi. A kiedy nie ma pomocy ze strony najbliższych, może dojść do wybuchu. I nie ma znaczenia, ile uczeń ma lat.

- Zgłaszają się do nas rodzice z -3, -4 i 5-letnimi dziećmi! - mówi ordynator oddziału.

- Najczęściej chodzi o zachowania agresywne. Bywa, że dzieci przywożone są do naszej izby przyjęć prosto z przedszkoli, kiedy dorośli, wykształceni nauczyciele nie mogą sobie z nimi poradzić.

W miarę dorastania przybywa problemów. Młodzież najczęściej zmaga się z depresją, która często powiązana jest z niską samooceną i problemami związanymi z dojrzewaniem.

- Do tego bardzo często dochodzą myśli samobójcze - dodaje Wyrębska-Rozpara.

- Rodzice zwracają się do nas o pomoc, kiedy słyszą od swojego dziecka deklarację: „Nie dożyję świąt”. A jeśli mówi to nastolatek, słowa te nabierają mocy. I tego naprawdę nie można zostawić dziecka samemu sobie.

Narodowy Fundusz Zdrowia zarzeka się, że lista miejsc z pomocą psychologiczną i psychiatryczną nie jest ostateczna. Największym problemem jest niewystarczająca liczba psychiatrów dziecięcych. W całej Polsce jest ich zaledwie 400.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Dlaczego chleb podrożał? Ile zapłacimy za bochenek?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera