Zabójstwo, czy jednak wypadek?

    Zabójstwo, czy jednak wypadek?

    Joanna Krężelewska

    Głos Koszaliński

    Aktualizacja:

    Głos Koszaliński

    Oskarżonej za zabójstwo grozi kara od 8 lat pozbawienia wolności, 25 lat lub dożywocie. Podczas składanych przed sądem wyjaśnień płakała, tłumacząc,

    Oskarżonej za zabójstwo grozi kara od 8 lat pozbawienia wolności, 25 lat lub dożywocie. Podczas składanych przed sądem wyjaśnień płakała, tłumacząc, że całe zdarzenia to nieszczęśliwy wypadek ©archiwum

    Proces toczy się już według nowych przepisów po lipcowej reformie kodeksu.
    Oskarżonej za zabójstwo grozi kara od 8 lat pozbawienia wolności, 25 lat lub dożywocie. Podczas składanych przed sądem wyjaśnień płakała, tłumacząc,

    Oskarżonej za zabójstwo grozi kara od 8 lat pozbawienia wolności, 25 lat lub dożywocie. Podczas składanych przed sądem wyjaśnień płakała, tłumacząc, że całe zdarzenia to nieszczęśliwy wypadek ©archiwum

    Po raz pierwszy w historii Sądu Okręgowego w Koszalinie rozprawa w wydziale karnym toczy się według nowych przepisów. Przypomnijmy: 1 lipca weszła w życie wielka reforma Kodeksu postępowania karnego. Radykalnie zmieniła ona filozofię prowadzenia spraw karnych. Sędzia jest dziś arbitrem, który rozstrzyga spór między oskarżeniem a obroną, między prokuratorem a adwokatem oskarżonego. To model kontradyktoryjny w miejsce inkwizycyjnego, co oznacza, że cała inicjatywa dowodowa, w tym przesłuchania świadków czy samo zbieranie dowodów ciąży dziś na stronach postępowania. W procesie role stron polegają teraz na prezentacji tez i uzasadnianiu ich.

    Jak te zmiany wyglądają w praktyce? Obserwowaliśmy wczoraj na sali rozpraw. Ewidentne jest zwiększenie aktywności prokuratora i adwokata.

    Na ławie oskarżonych zasiadła 59-letnia Wiesława B. Jest oskarżona o zabójstwo swojego konkubenta, Jerzego Ś. - Zadała ofierze dwa ciosy nożem. Jeden w ramię, drugi w klatkę piersiową - odczytywała prokurator Izabela Paczkowska-Łabędź. Ten drugi był śmiertelny - ostrze trafiło w serce.

    I tu pierwsza zmiana - po odczytaniu aktu oskarżenia prokurator streszcza jego uzasadnienie. Krótko opisuje, co dokładnie się wydarzyło. - Do zdarzenia doszło 23 maja 2015 roku w Koszalinie. Około godz. 10 do mieszkania, które oskarżona wynajmowała wraz z konkubentem przyszły dwie osoby. Wspólnie spożywali alkohol. Między oskarżoną a Jerzym Ś. doszło do sprzeczki o pieniądze. Znajomi nie chcieli w niej uczestniczyć. Wyszli. Między godz. 14 a 18 oskarżona zadała dwa ciosy nożem kuchennym. W toku postępowania nie przyznała się do zbrodni. Twierdziła, że to był przypadek, a konku-bent sam nadział się na nóż. To nierealna wersja zdarzeń, bowiem biegły lekarz wykluczył, by tak powstała rana kłuta mogła zaistnieć w drodze przypadku. Tę na ramieniu określił jako „obronną” - podkreśliła oskarżycielka.


    W sądzie już po nowemu

    Zarzut: zabójstwo. Rozprawa po raz pierwszy toczy się według zreformowanych procedur. Oskarżoną jest 59-letnia koszalinianka. Do winy się nie przyznaje. Przekonuje, że to był przypadek.

    Po streszczeniu aktu oskarżenia sędzia Tomasz Krzemia-nowski odczytał oskarżonej długą formułkę jej uprawnień. Początkowo odmówiła składania wyjaśnień. I tu kolejna zmiana procesowa - oszczędność sędziowskiego gardła - wcześniejsze wyjaśnienia oskarżonej odczytywał nie sędzia, ale prokurator. W tych składanych dwa dni po tragedii przyznała się do nieumyślnego spowodowania śmierci.

    Z Jerzym Wiesława żyła w nieformalnym związku od sześciu lat. - W zgodnym związku. Czasem się poszarpaliśmy, nawet daliśmy sobie po mordzie, ale na rękoczynach się kończyło. O pieniądze się kłóciliśmy - oświadczyła. W piątek, w przeddzień zdarzenia, kupili alkohol. Pili piwo. W sobotę, 23 maja 2015 r., o godz. 4 rano Jerzy miał obudzić Wiesławę. - Zaproponował mi kieliszek. Nie chciałam, ale zaczęliśmy pić. Może trzy, pięć kieliszków, popijając herbatą - przyznała.

    Około godz. 10 przyszli znajomi pary - Sławomir i Renata. Jerzy i Sławomir pracowali razem przy budowie aquaparku w Koszalinie. Przynieśli piwo. - Jabłkowe, ale Wieśka powiedziała, że to dla dzieci, bo dwuprocentowe. To poszliśmy z Jurkiem po siedmioprocentowe dla niej. I po wódkę, bo Jurek przegrał zakład, a że był honorowy, to postawił - zeznał świadek Sławomir.

    Po czterech godzinach Wiesława i Jerzy zaczęli się kłócić. - On powiedział, że kapusta jest za mało pikantna, ona go z plaskacza uderzyła w twarz, aż mu okulary spadły - w pierwszych zeznaniach mówił Sławomir.

    - Kłótnia była o pieniądze. Dał mi dwieście złotych, ale rzuciłam na podłogę, bo było mało - w pierwszych wyjaśnieniach mówiła oskarżona. - Zabrał mi telefon, rzucił nim. To ja jego wyrzuciłam za okno. To on wyrzucił moją papierośnicę. Potem poszedł do kuchni i wrócił z nożem. Trzymał go w prawej ręce, przy ciele. Zapytałam, co robi. Wywiązała się szarpanina, potem pchnęłam go.

    Oskarżona przekonuje, że wyszła na podwórko po telefon, a kiedy wróciła, konkubent leżał na podłodze. - Próbowałam przenieść go na łóżko, ale nie dałam rady. Położyłam mu pod głowę poduszkę i poszłam do kuchni. Kiedy niosłam kieliszki do szafki, chrapał. Później zobaczyłam, że zrobił się dziwny. Najpierw żółty, potem pomarańczowy, potem blady. Schyliłam się. Był cały spocony. Zaczęłam go reanimować, tak jak widziałam w filmach. Dmuchałam powietrze do ust, ale uciekało nosem. To trzy razy uciskałam klatkę piersiową.

    Gdy przyjechali na miejsce ratownicy z pogotowia, oświadczyli, że nic tu już po ich. Mężczyzna nie żył.

    Czy nóż był we krwi? - Na czubeńku. Ale nie przywiązywałam do tego wagi - tyle oskarżona. Nóż zabrała do kuchni, by go umyć.

    Ciężar przesłuchania według nowych przepisów spada w procesie na strony. Pytania dotyczyły m.in. określenia ilości spożytego alkoholu, tego, czy oskarżona nie chciała odejść od mężczyzny, który miał problem alkoholowy i który, jak sama przekonywała, awanturował się. - Stara baba jestem. Chciałam mieć przyjaciela na ostatnie lata. A on jak nie pił, to dobry był. W Saturnie mi srebrną obrączkę kupił. Przepraszał, że przepił pieniądze - odpowiedziała Wiesława B. - Nigdy w życiu nie chciałam go zabić. Cały czas się za niego modlę. To był wypadek. Ja go tylko popchnęłam - podczas wyjaśnień kobieta płakała.

    Podczas kolejnych odsłon procesu przesłuchiwani będą świadkowie, wnioskowani przez prokuraturę i obronę.


    Popularne na gk24:






    Czytaj treści premium w Głosie Koszalińskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Polub nas na Facebooku

    Zdjęcia z Koszalina

    Wideo z Koszalina

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Osobowość Roku 2018 - zagłosuj już dziś!

    Osobowość Roku 2018 - zagłosuj już dziś!

    Mistrzowie Handlu - zgłoś swoich kandydatów

    Mistrzowie Handlu - zgłoś swoich kandydatów

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.