Do katedry w Koszalinie przyjechali misjonarze (film i zdjęcia)

Alina Konieczna alina.konieczna@gk24.pl
Od lewej Gergely Farkas, Mariusz Mielczarek i Andrzej Fałat, ubrani w barwne poncha z Peru, śpiewają w katedrze religijne utwory, które brzmią zupełnie inaczej, niż nasze.
Od lewej Gergely Farkas, Mariusz Mielczarek i Andrzej Fałat, ubrani w barwne poncha z Peru, śpiewają w katedrze religijne utwory, które brzmią zupełnie inaczej, niż nasze. Radosław Brzostek
W koszalińskiej parafii katedralnej od niedzieli goszczą misjonarze werbiści. Grają na gitarze, śpiewają w egzotycznych językach religijne pieśni, wnoszą do kościoła kolorowy powiew dalekiego świata.

Diakon Andrzej Fałat oraz klerycy Mariusz Mielczarek i Gergely Farkas reprezentują Zgromadzenie Słowa Bożego Misjonarzy Werbistów. - Co roku nasi zakonnicy są w różnych miastach z okazji Tygodnia Misyjnego - opowiedzieli nam księża. - Tym razem dostaliśmy zaproszenie z Koszalina, od proboszcza parafii katedralnej.

W minioną niedzielę misjonarze brali udział we wszystkich mszach. Gdy pojawiali się, ubrani w kolorowe poncha, z instrumentami, kiedy śpiewali religijne pieśni, tak różne od naszych, w kościele robiło się weselej.

- Opowiadamy o misjach, nie tylko podczas mszy, ale także w szkołach, które odwiedzamy i głosimy tam katechezy misyjne - mówi Andrzej Fałat.

- Odwiedziliśmy Liceum Stanisława Dubois, byliśmy też w V LO. Mówimy o misjach, bo każdy może wesprzeć to dzieło duchowo, czy materialnie. Podczas nabożeństwa pokazujemy, że ludzie modlą się różnymi językami, ale to wciąż ta sama modlitwa.

Misjonarze werbiści, którzy przyjechali do Koszalina, są młodzi. Studiują w Misyjnym Seminarium Księży Werbistów. Nauka trwa 6 lat, trzeba też odbyć roczną praktykę - albo gdzieś w świecie, albo w Polsce, na przykład pracując w domach dziecka, placówkach opiekuńczych, czy w Caritasie.

Andrzej Fałat za rok wyjedzie na misję do Papui Nowej Gwinei. Już rozpoczyna przygotowania, będzie poznawał obyczaje kraju, do którego pojedzie, będzie uczył się tamtejszej odmiany języka angielskiego. Mariusz Mielczarek chciałby kiedyś pojechać do Ameryki Południowej. Gergely Farkas jest z pochodzenia Węgrem, teraz mieszka w Polsce.

- W Krakowie studiowałem filologię polską i angielską na Uniwersytecie Jagiellońskim - opowiada Gergely najczystszą polszczyzną. - Spodobała mi się Polska, przyjeżdżałem tu na kolejne semestry. Dobrze jest być Węgrem w Polsce.

Po studiach Gergely był doradcą komputerowym i szefem firmy w Krakowie. Jak to się stało, że w końcu wybrał życie zakonne? - Wcześniej znałem werbistów na Węgrzech, to byli wspaniali ludzie - odpowiada kleryk. - Moje powołanie stopniowo wzrastało, w końcu zdecydowałem, zostanę zakonnikiem misjonarzem. I nie żałuję.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Pierwszy kapłan ,był pierwszym oszustem,który spotkał ,pierwszego głupca.

a
ateista

sekciarstwo kwitnie ... pranie mózgów dla ubogich duchem ...

Dodaj ogłoszenie