Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Koniec procesu w sprawie zabijania świń młotkiem na fermie koło Barwic. Wkrótce poznamy wyrok

Rajmund Wełnic
Rajmund Wełnic
Zakończył się proces w sprawie znęcania się nad świniami na fermie trzody chlewnej w Przybkowie koło Barwic.
Zakończył się proces w sprawie znęcania się nad świniami na fermie trzody chlewnej w Przybkowie koło Barwic. Rajmund Wełnic
We wtorek w szczecineckim sądzie zamknięto przewód sądowy w powtórzonym procesie oskarżonych o znęcanie się nad świniami na jednej z ferm.

Przed Sądem Rejonowym w Szczecinku zeznawał ostatni świadek, Paweł W., były pracownik fermy trzody chlewnej koło Barwic, który widział, jak zabijano tam chore świnie. Obrona chciała co prawda przesłuchać jeszcze kilku świadków, ale sędzia Mariusz Kołodziej oddalił te wnioski jako zmierzające do przedłużenia procesu.

To bowiem już drugi proces w tej sprawie. W pierwszym oskarżonym weterynarzowi Piotrowi T. i kierownikowi farmy trzody Sławomirowi H. wymierzono karę roku i trzech miesięcy – bez warunkowego zawieszenia – pozbawienia wolności. Skazani nie mogli także przez 3 lata posiadać zwierząt, zaś lekarz weterynarii przez 3 lata wykonywać zawodu. Obrona i prokuratura złożyły apelacje, sąd podzielił zdanie obrońców, że konieczna była uzupełniająca opinia biegłego. Obrona podważała opinię, gdyż jej zdaniem biegła wypowiadająca się w pierwszym procesie nie miała doświadczenia zajmując się głównie małymi zwierzętami. Wyrok został uchylony i sprawa została przekazana do ponownego rozpatrzenia szczecineckiego sądu.

Teraz w mowach końcowych prokurator Przemysław Woźniak stwierdził, że okoliczności sprawy nie budzą wątpliwości.

- Tylko lekarz weterynarii mógł zdecydować o uśmierceniu chorych zwierząt i tylko przy użyciu środków farmakologicznych – mówił i wniósł o uznanie oskarżonych za winnych i wymierzenie im 2 lata pozbawienia wolności.

Ponadto domagał się zakazu posiadania zwierząt na 2 lata, pracy z nimi przez 5 lat, a wobec lekarza także zakaz wykonywania zawodu. Oskarżyciel posiłkowy wniósł o zwiększenie wnioskowanej nawiązki na rzecz organizacji zajmujących się zwierzętami z 5 do 20 tys. zł.

Obrońcy wnieśli o uniewinnienie. Zwracali uwagę na niespójne zeznania świadków, konflikt załogi z kierownikiem oraz to, że działania oskarżonych miały skrócić cierpienia nieuleczalnie chorych zwierząt i ochronić przed chorobą inne. Podnosili, że na fermie panowały złe warunki, miesięcznie padało nawet 1,2 – 1,3 tysiące świń, co miało być m.in. wynikiem zaniedbań załogi.

- Mój klient (Piotr T. - red.) skracał cierpienia zwierząt, skorzysta z wszelkich możliwych środków – mecenas Jakub Rogólski przekonywał, że środki farmakologiczne to niejedyny sposób uśmiercania chorych świń, a weterynarz korzystał z nich, gdy wyczerpał arsenał innych.

W swoich wystąpieniach Sławomir H. i Piotr T. prosili o sprawiedliwy wyrok.

- Jestem prostym świniopasem i w tych przepisach się już pogubiłem – nieco sarkastycznie mówił były kierownik fermy.

Piotr T. nie ukrywał, że była to jego pierwsza praca po studiach i od razu został rzucony na głęboką wodę.

- Nigdy nie podejrzewałem, że chroniąc zwierzęta przed cierpieniem zostanę oskarżony o znęcanie się nad nimi – dodawał.

- Moim etycznym obowiązkiem było skrócić cierpienia tych zwierząt.

Sędzia Mariusz Kołodziej wyrok ogłosi w połowie lutego.

Sprawa wyszła na jaw wiosną 2018 roku, gdy cała Polska miała sposobność obejrzeć szokujące sceny z fermy. To wtedy do internetu za sprawą działaczy Animals z Gdańska wyciekł film nakręcony przez jednego pracowników fermy w Przybkowie (gmina Barwice).

To zdecydowanie nie są obrazy dla ludzi o słabych nerwach. Widać na nim, jak traktowane są zwierzęta nie kwalifikujące się do uboju ze względów zdrowotnych. Sceny były porażające – w chlewni rosły mężczyzna uderza w głowy świń końcówką młotka. Towarzyszy temu głuchy odgłos ciosów i przeraźliwy kwik zwierząt, tych zabijanych i tych, które za chwilę to spotka. Podłoga chlewni spływa krwią, ranne świnie konają w konwulsjach. Niektóre padają od pojedynczego ciosu, inne uderzane są po kilka razy. Na innym ujęciu widać, jak dobija się – także młotkiem - zwierzęta leżące już przed chlewnią. W sumie – zdaniem prokuratury – uśmiercić miano ze szczególnym okrucieństwem około 200 zwierząt.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Dlaczego chleb podrożał? Ile zapłacimy za bochenek?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera