Wojna pod psem. W Białogardzie mają być dwa schroniska dla zwierząt

Jakub Roszkowski
Na zdjęciu istniejące w Białogardzie schronisko dla zwierząt, które należy do Stowarzyszenia Animals. Ale miasto nie może dogadać się z szefem Animalsów, więc planuje budowę własnego
Na zdjęciu istniejące w Białogardzie schronisko dla zwierząt, które należy do Stowarzyszenia Animals. Ale miasto nie może dogadać się z szefem Animalsów, więc planuje budowę własnego Jakub Roszkowski
Za nazwanie szefa białogardzkiego PSL "Magnatem oszustów" szef Stowarzyszenia Animals będzie miał znowu problemy.

Prawdopodobnie to będzie jednak tylko pestka, w porównaniu z tym, co szykuje Animalsom miasto. Ale po kolei.
- Rzeczywiście, zasygnalizowałem wójtom z PSL, by uważali na współpracę z panem Harłaczem - mówi wprost Jan Ciszek, szef PSL w regionie. - Skoro on rzuca obelgi na naszą partię, obraża wicepremiera, mnie nazywa Magnatem oszustów, to uważam, że współpraca z takim człowiekiem nie powinna być kontynuowana. Ostrzegłem ich, z kim współpracują. Ponadto nasza partia składa pozew do sądu wobec pana Harłacza. Za pomówienia.

- Ja powiedziałem tylko, że PSL to prostytutka polityczna, bo przyjęli do siebie starostę białogardzkiego. Bo wiem, że to on i burmistrz Białogardu inspirowali Ciszka do tej akcji. Chcą się mnie pozbyć tak jak Straży Miejskiej, w której działała opozycja. Zlikwidowali straż, teraz chcą zniszczyć mnie - uważa Jerzy Harłacz.

Konflikt szefa białogardz-kiego Stowarzyszenia Animals Jerzego Harłacza, byłego radnego miejskiego i byłego kandydata na burmistrza, który trwał od wielu lat, a w którym drugą stroną była cała koalicja sterująca miastem, po ostatnich wyborach przerodził się rzeczywiście w prawdziwą wojnę. I wygląda na to, że nie będzie w niej happy endu. Dlaczego? Burmistrz Krzysztof Bagiński właśnie poprosił radnych, by udzielili mu zgody na zakup ponad 7-hektarowego terenu w Klępinie koło Białogardu. Tam powstać ma nowe, miejskie schronisko dla zwierząt. - Nie mamy wyjścia. Skoro pan Harłacz nie chce się z nami rozliczyć, jesteśmy zmuszeni utworzyć własne schronisko. Prawo nam to nakazuje.

Teren w Klępinie jest wystawiony na sprzedaż za 460 tys. złotych. Działała tam wytwórnia mas bitumicznych. Upadła. Oświetlona, zagospodarowana nieruchomość jest więc do wzięcia. - I po wyrażeniu zgody przez radnych ten teren zostanie kupiony. Pewnie, ja bym wolał te pieniądze wydać na potrzebniejsze rzeczy. Ale skoro Harłacz nie chce współpracować, to co ja mam zrobić? Wszystkie schroniska w okolicy są już zapełnione - odpowiada burmistrz. Czy to nie zemsta polityczna? - Tak mówi Harłacz. Tylko że to on sprowokował tę całą awanturę. Wystarczy, żeby się z nami rozliczył.

- Żądają ode mnie rzeczy, o których wiedzą, że ich nie zrealizuję - odpowiada na to Harłacz. - Chcą faktur za swoje psy. Jak ja mam to zrobić? Lekarz przyjeżdża, czipuje i szczepi psy jak leci, wszytkie. Miastu przedstawiłem więc fakturę zbiorczą. Nie przyjęli jej. Dlaczego? Bo chcą mnie zniszczyć. Przecież to ewidentne. Jaki samorząd, mając pod nosem schronisko, planuje budowę swojego? Miasto chce zrobić konkurencję prywatnej inicjatywie. To żałosne.

Burmistrz spotkał się w środę z Jerzym Harłaczem, ale spotkanie nie zakończyło się porozumieniem. - Budowa schroniska? Po decyzji rady jego powstanie szacuję na 100 procent. Zrobimy tam ścieżkę edukacyjną dla młodzieży, nowoczesne kojce. Na 7 ha można sporo - kończy burmistrz.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie