MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wybory samorządowe. Pojawiło się dużo nowych twarzy w samorządach. To o czymś świadczy

Bogna Skarul
Bogna Skarul
Rozmowa z dr hab. Bartłomiejem Toszkiem, prof. US z Instytutu Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Szczecińskiego.
Rozmowa z dr hab. Bartłomiejem Toszkiem, prof. US z Instytutu Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Szczecińskiego. Fot. Andrzej Szkocki
Rozmowa z dr hab. Bartłomiejem Toszkiem, prof. US z Instytutu Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Szczecińskiego.

- Jesteśmy już po wyborach samorządowych. Już po II turze. Jak one pana zdaniem wypadły?
- W tych wyborach nie było zaskoczeń. Platforma Obywatelska potwierdziła swoją bardzo silną pozycję w regionie. Przede wszystkim zwycięstwem w Koszalinie. To nie jest zwycięstwo znaczne, bo Tomasz Sobieraj nie uzyskał zdecydowanej przewagi nad konkurentem, ale najważniejsze, że będzie prezydentem Koszalina. No cóż, myślę jednak, że czasami łatwiej jest być kontestującym, niż rządzącym. Bo staje teraz pytanie, jak wszystkie te osoby, które zostały prezydentami, burmistrzami i wójtami, sobie poradzą.

- A o czym świadczy przegrana prezydentów, burmistrzów i wójtów, którzy pełnili swoje funkcje przez ostatnich 10, 20 lat. Często dostali się do II tury, ale w końcu przegrali?
- Moim zdaniem, te wybory były wyborami dużych zmian. A to jest zupełnie normalne. W niektórych gminach nastąpiło zmęczenie, czy nawet nuda. Mieliśmy sytuacje, że mieszkańcy nawet nie mieli jakiś konkretnych pretensji do starego włodarza, ale się już nim znudzili. Chcą zmian. To może brutalne, ale tak już w polityce jest, że komuś wystawia się czerwoną kartkę nie dlatego, że źle działał, ale dlatego, że wyborcy chcą już kogoś nowego. Takim najlepszym przykładem są Police. Tam Władysław Diakun nie był postrzegany jako zły gospodarz, a jednak wyborcy chcieli kogoś innego, nowego.

- A propos Polic. Władysław Diakun dostał w kampanii ogromne poparcie tuzów koalicji rządzącej. Czy to czasami mu nie zaszkodziło?
- Nie wydaje mi się. Były burmistrz już dawno funkcjonował w układzie zrozumiałym dla jego wyborców. A w kampanii wyborczej nie podnosiło się dużo słów krytyki wobec tego co zrobił. Więc raczej upatrywałbym tę porażkę raczej w elemencie zmęczenia. Zresztą to nie tylko przykład Polic, ale choćby Wrocławia, gdzie choć wygrał poprzedni prezydent, ale jednak dopiero w drugiej turze.

- A w Krakowie?
- W Krakowie karty leżały na stole. Tam każdy mógł powalczyć. Natomiast, ja w Krakowie nie podejrzewałem, aż tak dużego poparcia dla PO.

- Właśnie. Kraków bowiem to bardzo konserwatywne miasto.
- Może my tak myśląc o Krakowie operujemy stereotypami, a może sami Krakusi stwierdzili, że chcą być inaczej postrzegani. Zresztą widzimy sukces Konrada Fijołka w Rzeszowie, który potwierdził swoją pozycję, choć nie tak dawano mu zbyt wielu szans nie dawano. Być może ten oddech świeżości, nowości był już w Rzeszowie widziany wcześniej, a dzisiaj mamy jego drugą odsłonę. Te wybory tak w ogóle były specyficzne.

- Dlaczego specyficzne?
- Bo pojawiło się dużo zupełnie nowych twarzy. I okazało się, że te nowe twarze weszły już do tzw. twardej polityki. Zostało radnymi, wójtami, burmistrzami, prezydentami. Myślę, że teraz będziemy mieli do czynienia z nową wartością. Tylko jest pytanie czy będzie lepsza?

- Czy to pojawienie się tych nowych twarzy na politycznej arenie nie jest dowodem na to, że staliśmy się bardziej niż dotychczas społeczeństwem obywatelskim?
- Chyba tak. Dochodzi do zjawiska - a te wybory stałyby się tego świadectwem - że obywatele zaczynają mieć poczucie, że to oni faktycznie decydują. Przez osiem lat rządów PiS, gdzie niewątpliwie dochodziło do centralizacji władzy, o samorządzie myślano, że to taki tylko "kwiatek do kożucha". Ale okazało się, i te wybory to pokazały, że mieszkańcy chcą, aby te kompetencje wracały do powiatów, gmin, miast.

- A jak, pana zdaniem, w wyborach samorządowych wypadł PiS?
- To ciekawe. PiS w tych wyborach bardzo złagodził swoją retorykę, odszedł od wielu tradycyjnych bardzo ostrych haseł. Poza tym, PiS zdecydował się, że nie będzie się posługiwał retoryka ogólnokrajową. To też jest dość istotną zmianą. O wiele mniej było haseł patriotycznych, a o wiele więcej haseł lokalnych i regionalnych. Nawet sama szata graficzna plakatów wyborczych PiS była znacznie łagodniejsza. To spowodowało, że PiS może się uważać za zwycięzcę tych wyborów, ale jedynie w cyfrach.

- Dlaczego?
- Bo chyba spodziewano się poważniejszej porażki tej partii. Natomiast wynik wyborów samorządowych może mieć znaczenie pod kątem wyborów do parlamentu europejskiego. Wybory samorządowe nie były dla tej partii tak istotne. Bo tam cały czas panuje poczucie klęski odniesionej jesienią.

od 7 lat
Wideo

Jak politycy typują wyniki polskiej reprezentacji?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wybory samorządowe. Pojawiło się dużo nowych twarzy w samorządach. To o czymś świadczy - Głos Szczeciński

Wróć na gk24.pl Głos Koszaliński