Budujemy hospicjum w Szczecinku

Rajmund Wełnic
Pani Monika Biegańska mówi, że zawsze stara się wspomagać ludzi w potrzebie, a na hospicjum da zawsze, bo sama jest schorowana i wie, co to cierpienie.
Pani Monika Biegańska mówi, że zawsze stara się wspomagać ludzi w potrzebie, a na hospicjum da zawsze, bo sama jest schorowana i wie, co to cierpienie. Rajmund Wełnic
Każda kolejna edycja "Pól nadziei" rozszerza się coraz bardziej wykraczając poza sam Szczecinek. W środowej kweście wzięła udział rekordowa liczba ponad 300 wolontariuszy!

W środę na ulicach Szczecinka zrobiło się żółto. I to wcale nie za sprawą pięknej, słonecznej pogody, ale dzięki setkom wolontariuszy w żółtych koszulkach i naręczami żonkili. Ten kwiat to symbol akcji charytatywnej "Pola nadziei", w czasie której zbierane są pieniądze wspomagające ideę hospicyjną. W Szczecinku - już po raz szósty - kwestowano na budowę hospicjum stacjonarnego powstającego przy parafii św. Franciszka.

I - jak co roku - mieszkańcy Szczecinka, ale także Czaplinka, Barwic, Łubowa, Bornego Sulinowa i gminy Szczecinek nie byli głusi na apel o wsparcie. Dość powiedzieć, że do tej pory wolontariusze "Pól" zasilili konto budowy kwotą ponad 80 tys. zł. Co roku też z odpisów 1 procenta podatków na hospicjum przeznaczamy około 100 tys. zł, a puszki podczas cmentarnej kwesty w Dniu Wszystkich Świętych pękają w szwach. Nieprzypadkowo bowiem w dniach świąt wielkanocnych nasze myśli krążą wokół odchodzenia, cierpienia i bólu, który w hospicjum łatwiej i godniej znieść. Budowa przy ulicy Bukowej jest zresztą prawdziwym ewenementem, bo od samego początku powstaje praktycznie z pieniędzy zebranych od ludzi.

Pola Nadziei to organizowana kampania zbierania funduszy na rzecz opieki dla osób terminalnie chorych, którą od 1998 roku prowadzi Towarzystwo Przyjaciół Chorych "Hospicjum im. św. Łazarza" w Krakowie. W Szczecinku była to już szósta edycja akcji.

Na ulicy 28 Lutego spotkaliśmy kwestującą grupkę harcerzy z 69. drużyny wędrowniczej "Kobra" - Darię Łataś, Aleksandrę Kubiak, Bartosza Balcerzyka i Dominikę Klimek. Cała czwórka pochodzi z Okonka i uczy się w szczecineckich szkołach średnic.

- Okonek to inne województwo i tam raczej nie moglibyśmy tej akcji prowadzić - mówią. Nie wahali się jednak ani chwili, gdy usłyszeli, że mogą pomóc, nie pierwszy raz zresztą uczestniczą w podobnej akcji. - Ból i cierpienie nie są dla mnie przynajmniej abstrakcją - mówi Bartosz. - Moja mama była chora i wiem, co to znaczy. Pamiętam, ja odchodziła i chciałbym teraz wspomóc innym, bo nie każdy może odchodzić w domu, wśród bliskich. Sam wiem, co przeszliśmy, ja i moja rodzina. Trzeba pomagać, zwłaszcza, że nie wiadomo, co nas samych może spotykać.

Zgodnie z przepisami unijnymi, szczecineckie hospicjum będzie miało 15 łóżek. Poprowadzi je niepubliczny zakład opieki zdrowotnej, który stowarzyszenie będzie musiało założyć przed złożeniem oferty Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Do tej pory działać będzie hospicjum domowe, w którym lekarze, pielęgniarki i wolontariusze odwiedzają w nieuleczalnie chorych w domach. Koszt budowy szacuje się na 4 miliony złotych, do tej pory wydano około miliona, nie licząc wkładu pracy wolontariuszy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie