Nowa ustawa pozwala podwyższyć radnym ich diety. Na razie jednak radni z regionu koszalińskiego nie chcą o tym mówić

Jakub Roszkowski
Jakub Roszkowski
archiwum
Przewodniczący Rady Miejskiej w Koszalinie dostaje miesięcznie 2.684 złote, a jego dwaj zastępcy po 2.470 złotych. Dieta koszalińskiego radnego bez funkcji wynosi 1.235 złotych. I na razie, z mocy nowej ustawy, to się nie zmieni. Ale są możliwości...

Zobacz także: Koszalin: Wsparcie dla samorządów w ramach programu "Cyfrowa Gmina"

Najpierw wyjaśnijmy: prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę, która m. in. wprowadza nowy przelicznik kwoty bazowej. A to właśnie od tej kwoty, a często też od jej przelicznika, zależą wynagrodzenia i diety samorządowców. Spójrzmy na Koszalin. Dieta przewodniczącego Rady Miejskiej to 100 procent 1,5-krotności kwoty bazowej, a na przykład dieta radnego to 46 procent 1,5-krotności tej kwoty bazowej. Jednak ta kwota wynosi dziś dokładnie 1.789,42 złotego i nie zmieni się na podstawie nowelizacji ustawy. Dlaczego więc radni w całym kraju, mimo tego braku zmiany, mogą sobie podnieść wysokość miesięcznych diet? Ponieważ zmieniły się tzw. widełki. Otóż dzięki zmianom w ustawie, zatwierdzonym już przez prezydenta, maksymalna dieta może teraz wynieść nie 1,5 kwoty bazowej, ale aż 2,4 tej kwoty. Zamiast więc 2,6 tysiąca złotych, ta maksymalna dieta może w przyszłym roku wynieść nawet 4,2 tysiąca złotych.

- Może, ale nie musi. Z mocy tej ustawy w koszalińskim ratuszu nic się nie zmieni - mówi nam Tomasz Czuczak, sekretarz Urzędu Miejskiego w Koszalinie. - Musiałaby być zmieniona uchwała Rady Miejskiej, ale na to, przynajmniej na razie, się nie zanosi - mówi nam Czuczak.

Podobnie mówią radni, z którymi wczoraj rozmawialiśmy. O podwyżkach nikt na razie nie chce dyskutować. I nie ma nawet o tym - zapewniają nas wszyscy - żadnych wstępnych rozważań.

Ale możliwości są. Radni największych gmin, czyli tych powyżej 100 tysięcy mieszkańców oraz radni z sejmików województw, będą mogli pobierać miesięcznie maksymalnie 4.294,61 złotych. Obecnie ta maksymalna kwota wynosi wspomniane 2.684,13 złotego. W przypadku gmin o liczbie mieszkańców pomiędzy 15 a 100 tysięcy, dieta nie może być wyższa niż 75 proc. kwoty bazowej pomnożonej przez 2,4. Mowa więc tu o 3.220,96 złotych (obecnie to 2 013,10 złotych). W najmniejszych gminach wskaźnik ten wynosi 50 proc., co daje 2.177,05 zł miesięcznie (prawie 900 złotych więcej niż do tej pory).

Krótko mówiąc, w gminach takich jak Koszalin, w których uchwała o dietach mówi, że te diety radnych zależne są od wysokości kwoty bazowej, wynagrodzenia radnych się na razie nie zmienią, bo ustawa wysokości tej kwoty bazowej nie zmieniła. Ale w gminach, w których uchwała rady, ustalająca stawki diet, odnosi się do maksymalnych ustawowych kwot, wysokości tych diet będą musiały, z mocy ustawy, się zmienić.

- My nie podejmowaliśmy jeszcze tematu podwyżek - powiedział nam przewodniczący Rady Miasta w Kołobrzegu Bogdan Błaszczyk. - Czekamy na rozporządzenie - dodał. Kołobrzescy radni ostatnią uchwałę dotyczącą diet podjęli w 2016 roku. Wtedy zdecydowali o ryczałcie. Blisko 2 tys. zł przypadło przewodniczącemu rady, około 1.600 zł wiceprzewodniczącym rady i przewodniczącym komisji oraz około 1,5 tys. zł dla szeregowych radnych. We wrześniu wynagrodzenia kołobrzeskich radnych kosztowały podatników łącznie 33.437,63 złotego.

W planach najbliższych posiedzeń rad gmin powiatu szczecineckiego też nie ma projektów uchwał zmieniających wysokość diet. - To wymagałoby zmian w budżetach, bo przecież nie przewidziano w nich większych wydatków - słyszymy.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
13 października, 10:34, Gość:

Najpierw się za robotę weźcie, wywalcie p-rezydenta to wtedy sobie diety podnoście. JEDLIŃSKI WON Z RATUSZA!

Za nic nie robienie, wywoływanie

i tworzenie konfliktów, za bardzo dobry kontakt z mieszkańcami to powinni radni otrzymywać na koniec roku ptasie mleczko. A jeśli bardzo pragną być radnymi to ich wynagrodzenie powinno być pomniejszone o diety radnego. Wtedy nie byłoby chętnych na stołek..

G
Gość
Najpierw się za robotę weźcie, wywalcie p-rezydenta to wtedy sobie diety podnoście. JEDLIŃSKI WON Z RATUSZA!
J
Ja
Kwestia czasu. Po wyborach samorządowych wrócą do tematu.
Dodaj ogłoszenie